"To się stało tak szybko. Jednego dnia się śmialiśmy jak najlepsi przyjaciele a następną rzeczą którą wiedziałam było to, że się zakochałam. Nie mogę hamować swoich uczuć, jeśli chodzi o niego"
Gdy tylko go zobaczyłam wróciły mi wszystkie uczucia które do niego żywię ale także te które sprawiły że byłam w stanie załamania. Nie mogłam się ruszyć. Jednak okoliczności nakazały mi się ruszyć.
- mnie tu nie ma-szybko wstałam i skierowałam się na górę lecz silne ręce zatrzymały mnie
- teraz ty tchórzysz?-spytał podejrzliwie Hiszpan
- nie mam zamiaru widzieć jego uśmiechu jakby nic się nie stało, to nie na moje nerwy nie teraz-dodałam patrząc na człowieka stojącego przed drzwiami
- otwórz mu bo za chwilę sam tu wejdzie i będzie po wszystkim-ucięłam powoli wchodząc na taras- ałł to boli-dodałam na szybko będąc już na górze
Czyli naprawdę tu przyszedł. Rozsiadłam się w cieniu tarasu nasłuchując głos ciemnookiego.
- nie ma jej-dodał dosyć głośno- straciłem ją...na zawsze-głos mu drżał
Czy ja dobrze słyszę?
- po tym co powiedziała to koniec...-dodał, chciałam zobaczyć jego wyraz twarzy ale nie mogłam- chciałem tego a ona....-nie dokończył- zniszczyłem to co było między nami na dobre rozumiecie?-warknął- jestem tchórzem!-krzyknął i usłyszałam trzask a potem uderzenia w ścianę
- co ty mówisz-dodali chórem- nie mogłaby, jesteś dla niej wzorem Neymar!-krzyknął Rafael
Tego się nie spodziewałam
Wstał z miejsca, następnie kierując się nad basen. Widziałam go, widziałam jak zaciskał pięści jaki miał wyraz twarzy, dosłownie wszystko.
- Raczej byłem-warknął- ona patrzy na mnie jak na idola a nie na Neymara to jest najgorsze-dodał- myśli że nic mnie nie obeszło to co się wydarzyło wczoraj a tak nie jest...-dalej ciągnął- nie miałem sił by spojrzeć jej w oczy i byłem u was po tym co przeżyłem-westchnął patrząc w lustro odbicia wodnego
- a spróbowałeś chociaż? postawiłeś się na jej miejscu co ona mogła poczuć?-dopytywał Alves
Pokręcił głową
- to skąd masz wiedzieć że wszystko stracone? Może ona też boi się tobie spojrzeć w oczy?
- gdyby tak było....-wychyliłam się by zobaczyć wyraz jego twarzy i to co tam zobaczyłam totalnie wybiło mnie z rytmu. Neymar ze smutkiem w oczach, po raz pierwszy w życiu go takiego widzę
Schowałam się bardziej, nie mogłam dalej ukrywać łez. Dałam im swobodę płynąc, tak długo póki brunet ponownie się nie odezwał.
- ona jest tym co mam, wszystkim co najlepsze, nie mógłbym długo bez niej wytrzymać-zaśmiał się smutno
Przestań ryczeć bo tam zejdę
- ja wciąż mam przed oczami jej błyszczące oczy a może to mi błyszczały?-spojrzał na swoich towarzyszów
Oni milczeli
- potrzebuję jej w każdej chwili a ona nawet nie jest świadoma co do niej czuje
Nie musiał nic więcej mówić, w tej chwili już wiedziałam. W sercu narodziło się dziwne ciepło i przeraziło mnie to zarazem bo wiedziałam co to znaczyło. Wybaczyłam mu, takimi słowami ponownie zdobył moje serce .
- nie jestem dla niego obojętna, jestem mu potrzebna-powtarzałam w kółko przytulając do swojej piersi kolana- mój Neymar-przymknęłam oczy ze wzruszenia. Wróciłam do pokoju uspokojona myślą o brunecie o tym co powiedział. Nie analizowałam. po prostu to czułam. Wierzyłam w każde jego słowo. Nie usłyszałam dalszej rozmowy bo nie musiałam. Karciło mnie by tam zejść ale wyszłabym na tym stracona i rozmowa z Neymarem stałaby się jeszcze trudniejsza. Niech mi ciemnooki wybaczy ale musiałam posłuchać co będzie dalej.
-myślicie że wciąż mam szansę odbudować to co było?
- a co było?-spytali z uśmiechami Katalończycy
- co niesamowicie- zwyczajnego, coś co sprawiło że ponownie zacząłem kochać-dodał z tym samym rozmarzeniem w oczach które widziałam wczorajszego wieczoru.
Chłopaki poklepali go o ramieniu
- dobrze wiemy o co ci chodzi-dodali specjalnie głośno bym usłyszała- nie musisz tłumaczyć sami to widzieliśmy-zaśmiali się
Następnie usiedli nad basenem wpatrując się w niebo. Nadal o czymś rozmawiali ale nie dosyć wyraźnie bym mogła to dosłyszeć. Nie było piękniejszego widoku niż powrót starego Neymara, ten który był sobą i przede wszystkim był szczęśliwy. Wiedziałam co nastąpi. Jeden po drugim wskakiwali do basenu i zaczęli się ochlapywać. Oczywiście włącznie z Neymarem. To była idealna okazja bym mogła wyjść nie zauważona ale nie mogłam oderwać wzroku od bruneta.
-przyciągasz mnie jak magnes Neymar-wyszeptałam sama do siebie- a co najgorsze coraz trudniej pogodzić mi się z myślą że będę musiała wyjechać
Wyszłam z pokoju, czas się zmierzyć z uczuciami. Schodziłam najciszej jak się dało ale miałam przeczucie że schodzę tak głośno że każdy mnie usłyszy.
-mógłbym codziennie ją przytulać,oglądać jak się uśmiecha i śpi-dodał z rosnącym uśmiechem na ustach- a gdyby ona powiedziała mi to samo...-dodał rozmarzony
Szłam w stronę wyjścia ale ciche ulotnienie się nie wyszło mi i pan ciemnooki mnie dostrzegł.
Cholera
Musiałam się odwrócić, nie miałam się po co ukrywać.
-Celia?-wyszedł z ogrodu i stanął za mną
-Neymar-wyszeptałam podnosząc moje kąciki ust w górę
- co tu robisz?-podrapał się po karku- słyszałaś coś?-spytał unosząc jedną brew
- byłam u góry po coś ale tak to nic-skłamałam, no cóż jakoś trzeba z tego wybrnąć- musimy porozmawiać-dodałam podchodząc bliżej, brunet złapał moją dłoń
- wiem- i ucałował ją- mam ci dużo do powiedzenia-dodał z chrypką w głosie
Zależy na ile ci pozwolę brunetku.
Zanim któreś z nas coś powiedziało do akcji wkroczyli bracia Katalończycy.
- widzimy że już miedzy wami jak dawniej to w takim razie wyskoczymy gdzieś?-zapytał jeden z czterech piłkarzy dokładnie Pique- tak razem z dziewczynami
- no wiecie bo my..-dodaliśmy chórem na co następnie się zaśmialiśmy
- tak wyjaśnicie sobie wszystko później a teraz zaproszenie na wspólny wypad-objął nad ramionami- bądźcie tu o 20-dodał wesoło Pique- i nie ważcie się nie przychodzić!-pogroził nam palcem Geri
Oczywiście wyszło na tym że spędziliśmy jeszcze kilka godzin w domu Alvesa a następnie w pośpiechu ruszyliśmy do siebie. Ta w pośpiechu...gdybym była w stanie wyliczyć ile czasu minęło zanim wsiedliśmy do samochodu to bym szybciej umarła z tego wszystkiego. Tak dobrze było nam we wspólnym towarzystwie że brakowało tylko Veronici i dwóch pozostałych partnerek piłkarzy. Gdy przyszła mowa o dziewczynach......nasze spojrzenie uciekło na dwóch ludzi, mowa tu o Rafaelli i Rafie którzy siedzieli na kanapie i trzymali się za ręce. Wyciągnęłam Rafę na zewnątrz by coś mi wyjaśnił.
- co to miało być?-zapytałam
- no..j-ja...i Rafa..no..j...a... n...no...w..wiesz kocham ją-wydusił w końcu
- tak lepiej-uśmiechnęłam się cwaniacko- masz jej to powiedzieć zrozumiano?-dodałam poważnie
- już powiedział-dodał kobiecy miękki głos- Celia nie rób mu przesłuchania-zaśmiała się Rafaella- już dość mu stresów-przytuliła się do piersi Brazylijczyka
Uroczo razem wyglądali, pasowali do siebie a mój braciszek no cóż....postarał się
- masz o nią dbać i traktować ją jak księżniczkę-dodałam patrząc na nich- masz codziennie mówić jej że ją kochać i udowadniać że jesteś jej wart rozumiesz?
W kogo ja się zmieniam
- kochana jesteś-podeszła i przytuliła mnie- ale nie strasz mi go więcej-szepnęła mi do ucha-dziwne bo Ney w taki sam sposób zareagował i mówił-zaśmiała się słodko Rafa
Nie mogłam się oprzeć wyobraźni i wyobraziłam sobie mnie właśnie w takich ramionach Neymara.
***
Mamy 32! Jest drugi tego dnia! Ufff już jest okey...ale czy do końca? Czy ta impreza coś zmieni? Czy może ktoś?
Oj, już Ty coś na tej imprezie wymyślisz. Może w końcu się na niej spikną? Albo pokłócą, pojadą do domu, będą tam sami i w końcu coś się zadzieje między nimi. ;D Tak więc czekam, kochana, na kontynuację. ;*
OdpowiedzUsuńPS Dziękuję za dwa tak świetne rozdziały jednego dnia <3
Supii!!😍😍😍❤ po prostu kochamm😍😍😍❤❤❤ czekam na next pisz szybko!!!😍😍❤❤❤💖👌
OdpowiedzUsuń