Music ♥

piątek, 29 lipca 2016

Rozdział 35

"I trudno mi się przyznać, że to wszystko nagle traci sens gdy Ciebie nie ma"


Gdy wróciliśmy do środka dostrzegłam coś czego nikomu nie życzę oglądać. Myślałam że za chwilę się rozpłaczę. Neymar w najlepsze bawił się z pół rozebranymi laskami świecące plastikiem, kleiły się do niego, łapały go za tyłek, całowały go po szyji......okropny widok dla moich oczu
 -nie warto chodź-pociągnął mnie do dziewczyn Argentyńczyk, wylądowałam podczas wzburzonych rozmów przyjaciółek
Gówno mnie to teraz obchodziło, teraz utwierdziłam się w zdaniu że to już mój czas by wyjechać, Neymar należał do innego świata.....A ja głupia widziałam po jego oczach..... Zamawiałam drink za drinkiem aż straciłam rachubę. Dziewczyny pocieszały mnie słowami że za dużo wypił że to coś....to i tak nie miało dla mnie znaczenia.Moje oczy dobrze widziały to co się działo. Opanowała mnie złość, głupie serce, naiwne.....przeklinałam na nie z całych sił. To był cios w serce, bo wybaczyłam mu po to by później cierpieć,jeszcze bardziej niż wcześniej. Nie miałam ochoty widzieć go więcej na oczy, nigdy. Piłam i piłam to nie miało końca.
 -Celia dość już wypiłaś-dodała Anto
 -wca-wcale nie-czknęłam odpychając ją- kelner jeszcze raz to samo!-poleciłam
Zepsuł mi wieczór humor dzień....a po tym tańcu było mi tak dobrze....i pstryk wszystko się zniszczyło. Nie, ja otworzyłam oczy na prawdę taka jaka była. Mocno zawiodłam się na sobie bo liczyłam że gdy mu wybaczę połączymy się na nowo...taa było tak aż do chwili gdy go zobaczyłam i moje serce stanęło na krótki moment. Nie miałam dość....może tylko że robiło mi się mroczno przed oczami i ledwo co stąpałam na nogach. Gdy kelner podawał mi drinka nie mogłam się ruszyć gdy w moją stronę ruszył brunet oczywiście w towarzystwie tych plastików. Gdy usłyszałam jak się śmieje odwróciłam się, a gdy zobaczył że patrzę wprost na niego pocałował tą laskę i złapał ją ta tyłek
 -świnia-mruknęłam wściekle zaciskając zęby wraz z pięściami
Dosiadł się nic nie mówiąc. Pił te drinki z głupim uśmieszkiem na ustach, robił to tak że miałam ochotę go walnąć z całej siły. Powstrzymałam się jednak dzięki spojrzeniom chłopaków a głównie jednemu Leo
 - wystarczy ci na dziś wychodzimy-odciągnęła mnie od stolika prowadząc do wyjścia
 -Diego on....-dodałam rozglądając się zanim
Wtedy właśnie stanął przed nami...O nie...
 -Diego my już wychodzimy-powiedziała kuzynka nadal wciąż mnie ciągnąc
 -My?-spytał podejrzliwie
 - Z Celią-westchnęła na chwilę zwieszając głowę- powiedz Leo że jadę ją odwieźć-usłyszałam zanim zwymiotowałam na chodnik.Kobieta sekundę po zjawiła się koło mnie, mówiąc słynne"a nie mówiłam?". To był jednak dobry pomysł by się napić choć zrobiłam to po raz pierwszy. Zapomniałam o wszystkim co zobaczyłam choć na chwilę, teraz jednak wszystko wróciło.
 -wsiadaj-usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi i trzask zamykanych
Gdy już okiełznałam dostatecznie ból w głowie zajęłam się bólem o wiele gorszym niż tym w głowie.....Wiedziałam, idol nie może być z takim kimś jak ja nie ma szans. Teraz boleśnie się o tym przekonałam.
 -wiesz że Neymarek tam był-roześmiałam się- bo ja go kosiam i on jest tam-śmiałam się i gadałam jak dziecko, to przez procenty w moim organizmie. Pokazywałam palcem jak odjeżdżaliśmy gdzie on był
 -Anto czy Neymarek też mnie kocha bo chyba nie-zasmuciłam się
Anto zatrzymała samochód i odwróciła się w moją stronę
 -sama dobrze wiesz-ucięła i otworzyła mi drzwi od wyjścia.
Ledwo co mogłam wyjść, chwiałam się na nogach nic prawie nie widziałam a dodatkowo oślepiały mnie światła dojeżdżającego samochodu. Zasłoniłam oczy ręką głupio pytając się co to. Gdy ujrzałam kto z niego wysiadł po pierwszym wrażeniu odetchnęłam z ulgą z drugim omal się nie rozpłakałam, zobaczyłam też pół przytomnego Neymara, chodzącego przy pomocy Leo. Czyli nie tylko ja musiałam już jechać do domu. W moich oczach znowu pojawiły się łzy, teraz znowu czułam się najgorzej ze wszystkich oprócz tego jednego bruneta. Anto wprowadziła mnie do domu prowadząc jakoś po schodach na górę, otóż nie mogła mnie zostawić bo wie do czego by to doszło. Gdy zamknęła za  sobą drzwi nie miałam drogi ucieczki, jedynie przez taras ale w takim stanie szybciej bym się zabiła niż wyszła.
 -teraz poszukam ci czegoś do spania-powiedziała przeszukując mi szafę- i nie ruszę się stad póki nie zaśniesz-zaśmiała się nadal szukając
Swoimi ostatnimi siłami wstałam by pokazać  gdzie mam piżamę
 - jedź do domu  Anto, dzieci....Leo też chce mieć cię dla siebie-dodałam patrząc na nią
 - nie bo pójdziesz do niego i wiesz sama-machnęła ręką- nie mogę cię zostawić nie darowałabym sobie gdyby coś ci się stało jakbym pojechała-usiadła lekko łapiąc się za głowę. Postępowała tak odkąd się znamy, kochana osoba. Co ja bym dała bym mogła mieć ją na codzień. Martwiła choć nie musiała, przyjaźń z nią jest darem. Prawdziwym cudem. Objęłam ją by poczuła że dam sobie radę, choć sama w to nie wierzyłam.
 -umyję położę się i spróbuję zasnąć dobrze?-powiedziałam ciepło i jak mała dziewczynka
 Pokiwała głową ożywiona
 - ale gdy tyko wejdę do łóżka masz mi stąd zniknąć i jechać do Leo zrozumiano?-uniosłam podchwytliwie brew
 - to szantaż?-zaśmiała się
 - dla twojego dobra siostro-czknęłam i zamknęłam się za drzwiami łazienki
Położyłam piżamę na podłogę i osunęłam się po ścianie. Teraz wszystko ze mnie spłynęło. Wciąż miałam przed oczami ten obraz.....co takiego mu zrobiłam? Czemu zrobił mi taką przykrość? Czy ja na to zasłużyłam?
- Nie chce go więcej widzieć-uderzyłam pięścią w ścianę- nienawidzę go!-krzyczałam tak długo póki silne ramiona mnie nie uspokoiły, Leo był zawsze tam gdzie go potrzebowała Anto  i tym razem nie zawiódł.
 -Leo puść mnie!-waliłam go po klatce lecz ten nie puszczał- wszystko mu wygarnę i będzie po sprawie!-rozpłakałam się jeszcze bardziej
Miałam dość jego i jego życia. nie pasowałam do niego od początku a to jest koniec.
 -Celia nic w takim stanie nie zdziałasz, oboje jesteście w złym stanie-dodał spokojnie- porozmawiacie rano kiedy chcecie-dodał pomagając mi wstać
- nie chcę go więcej oglądać już nigdy więcej kumasz-zacisnęłam wargi ocierając policzki- stracił mnie i niech liczy się z tym że więcej mnie już nie zobaczy-zgasiłam światło i usiadłam na łóżku
 -Celia...-dodali zrezygnowani
-co Celia!-krzyknęłam- dobrze niech mnie słyszy, wy tego nie czujecie nie wiecie jak to jest zobaczyć coś takiego, wolałabym wtedy stracić wzrok niż zobaczyć.....-waliłam pięściami w ścianę aż zobaczyłam krew na moich knykciach, wciąż uderzałam- dupek, nie ma serca! Nienawidzę cię wiesz?!-krzyczałam uderzając już tym razem ponownie w klatkę najlepszego piłkarza na Ziemi.
Nie wiem ile minęło czasu odkąd się uspokoiłam ale gdy zobaczyłam na zegarku 4;30 zrozumiałam ile to trwało i nadal trwa. Wiedziałam jedno jeśli będę musiała ponownie spojrzeć mu w oczy zrobię to ale nie ręczę za siebie to co się stanie. Może sobie nawet mnie odrzucić ale nie ma prawa ranić nigdy więcej mojego serce. NIGDY WIĘCEJ.



****
Mamy 35! Przepraszam ze tak póżno :( Jednak czytajcie i czekam na opinie:*

2 komentarze:

  1. Boze kochany!! Pisz szybko nastepny!! Szybko!!😍😍😍😍 kocham po prostu kocham!!😍😍 dobrze w sumie ze ich sklocilas bo cos sie dzieje😂 zycze weny😍👌💖

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam, że dopiero teraz jestem. :/
    No cóż... Ney zachował się jak cham i świnia w jednym. Chociaż to pewnie było takie zgranie, żeby wzbudzić w niej zazdrość. No ale... Ciekawa jestem, jak to dalej pociągniesz. Tak więc czekam na next - i oby był szybki!! ;*

    OdpowiedzUsuń