"Wciąż nie mieści mi się w głowie, że cały mój świat streszcza się w Twojej osobie"
Tak jak zawsze zwykła rozmowa zamieniła się w koszmar i moimi łzami. Policzyłam do dziesięciu i uspokoiłam się na tyle by wyjść z domu i wprost do Diega. Przeklinałam przez chwile pod nosem do chwili aż doszłam do uśmiechniętego na mój widok Argentyńczyka. Na myśl Argentyńczyk przychodzi mi Leo ale zostawmy to bez komentarza bo jeszcze zadzwonię do niego i co będzie. Chłopak wpuścił mnie do swojego auta, i odjechaliśmy nim zaczęłam znów coś sobie wyobrażać.
-Celia słuchasz mnie?-szturchnął mnie przyjaciel
- nie,przepraszam-powiedziałam- mów teraz
- mówiłem że pojedziemy na najlepszą kawę w całej Barcelonie-zaśmiał się
- wszędzie byle od tego bachora-machnęłam ręką- nawet wiem gdzie to jest-zaśmiałam się w duchu chcąc zobaczyć jego reakcje na widok tej kawiarni. Była to nasza piłkarska kawiarnia i właśnie tam chłopaki pijali kawę bądź przychodzili wspólnie na posiłek. I tak Diego miał racje robili tam najlepszą kawę w całej Barcelonie. Po 15 min drogi dojechaliśmy, wysiedliśmy w rozmowie o ulubionej kawie. Jak przystało na mnie uwielbiałam mrożoną. On za to najzwyklejszą czarną. Weszliśmy do środka i pierwsze słowo z ust Diega nie zdziwiło mnie
-wow-dodał podziwiając lokal- przychodzę tu często a wciąż mnie zadziwia-dodał poszukując wolnego miejsca. Znaleźliśmy je na powietrzu tuż koło pięknego ogrodu botanicznego. Wzięliśmy kartę w dłonie i pierwsze co rzuciło się w oczy to ulubione dania chłopaków
-serio Leo Messi lubi nelane?-zrobił duże oczy Argentyńczyk- wraz z yerba mate-roześmiał się
- tak a na przykład Geri i jego quessadillas-zaśmiałam się- tylko je by jadł-pokręciłam głową
- nawet ty tu jesteś Celia-ucieszył się Diego
- ja?-szybko przeleciałam nazwiska piłkarzy aż doleciałam do swojego
Było tuż przy nazwisku Da Silva Santos Jr.
- tak to prawda milenia to moje ulubione danie-odparłam znad karty- i mrożona kawa
Po chwili podeszła do nas kelnerka i przyjęła od nas zamówienie dwóch kaw jednej czarnej a drugiej mrożonej z podwójnym lodem. Odłożyliśmy karty i zajęliśmy się sobą
- na długo zostajesz?-pytanie padło z ust bruneta o niebieskich oczach
- tak to znaczy nie-wyznałam- pojutrze wracam-dodałam cicho
- już? tak szybko? dopiero co cię odnalazłem....-powiedział zasmuconym tonem
- hej....mamy dzisiaj wspólny dzień i uwierz mi po tym dniu będziesz miał mnie dość-poklepałam go po ramieniu by się rozchmurzył
- nigdy nie będę miał cię dość, jesteś dla mnie jak siostra znam cię lepiej niż ktokolwiek-uśmiechnął się przyglądając się mi uważnie
- czy między tobą a Neymarem coś się wydarzyło bo on nie paja do mnie sympatią-dodał brunet
- nic ważnego, mała sprzeczka-odwróciłam kota ogonem, prawda była zupełnie inna
- gdy do nas zeszłaś wydawało mi się jakby to było coś większego niż mała sprzeczka...
-zawsze jesteś taki dociekliwy?-spytałam ironicznie
Pokiwał energicznie głową
- wydawało ci się i tyle-wzruszyłam ramionami chcąc zmienić temat jak najszybciej- nie przejmuj się Diego-powiedziałam uśmiechając się jak dawniej
-dobrze-wyszczerzył się- ale pasujecie do siebie ty i Neymar-dodał uciekając ode mnie
- my? nie-pokręciłam głową spuszczając ją, puściłam buraka
- tak oboje macie mocne charaktery ale ty masz coś takiego że potrafisz go uspokoić i widać po nim że gdy na ciebie patrzy to jakby widział kogoś bardzo ważnego-dodał bawiąc się telefonem
Nie wierzyłam w te słowa ale coś w środku krzyczało że tak na prawdę jest. Wróciliśmy do swoich zamówień i nim się obejrzeliśmy kelnerka postawiła przed nami nasze zamówione kawy. Razem z Diego rozmawiałam o wszystkim i tak szybko czas zleciał że wnet zapomniałam mu o czymś powiedzieć
- dzisiaj taki pożegnalny dzień wpadniesz o 16 po mnie? Będą wszyscy z drużyny-dodałam przekonująco
- jak mógłbym nie być-rzucił śmiejąc się- będę-puścił mi oczko całując w policzek na pożegnanie
- tym razem chodź do mnie a nie stój w przejściu-krzyknęłam gdy odchodził
Czułam że w tym momencie się uśmiechnął. Wróciłam taksówką do domu i czym prędzej poleciałam się przygotować oczywiście zaciągnęłam do pokoju także dwie przyjaciółki akurat rozmawiające o czymś. Nie wnikałam w co tylko szybko szepnęłam im hasło Camp Nou. Nie musiały nic mówić ale także nie miały innego wyjścia. Szybko wyciągnęłam coś z szafy i Veronica zajęła się moimi włosami a Rafaela makijażem Gdy spojrzałam w lustro nie mogłam uwierzyć że to naprawdę ja. Same przyjaciółki zachwycały się moim wyglądem a wspominałam że one były już gotowe? Jak nie to już wiecie i obie wyglądały nieziemsko . Zerknęłam szybko na zegarek !5:50 za chwilę będzie Diego. Zeszłam szybciej na dół by nie musiał czekać, coś jednak kazało mi zostać dłużej na swoim miejscu niż powinnam
-idziesz na randkę z tym....Diego?-spytał głaskając Pokera
- tak-dodałam odwracając twarz- wrócimy późno-dodałam obojętnie
Brazylijczyk podniósł się i zobaczył jak jestem ubrana, Przejrzał mnie od góry do dołu. Jego wzrok zrobił się taki....taki zabójczy czułam jak wypala mnie wzrokiem od środka. Cofnęłam się o krok a ten się przybliżył
- jak cię dotknie to....-dodał zaciskając zęby
- to co? pobijesz go?-zapytałam zadziornie
- zrobię mu coś o wiele bardziej bolesnego-dodał cicho dotykając kosmyka moich włosów- ślicznie wyglądasz-szepnął mi we włosy- chciałabym byś i dla mnie się tak stroiła- powiedział przybliżając swoją twarz do mojej. Nie protestowałam, chciałam by mnie pocałował by całował mnie cały czas. Jeśli to zrobi wszystko pójdzie w niepamięć, a to by było lepsze niż tysiąc innych słów. Przymknęłam oczy czekając na dotknięcie jego warg, a to jednak nie nastąpiło.Zamiast tego pocałował mnie w czoło a później w policzek. Trochę mnie to zawiodło ale znaczyło więcej niż musiało. Chwilę po w drzwiach pojawił się Diego, chciałam zatrzymać Brazylijczyka ale ten minął mnie nie wydając żadnego słowa od siebie. Wciąż czułam że jest zły na mnie, ale nie jestem mu dłużna po tym co powiedział.
-"Miał mnie dość: a jednak chciał mnie pocałować-szepnęłam biorąc telefon do ręki
Przywitałam się z przyjacielem czekając jeszcze na Rafaellę i Veronicę. Dołączyły do nas po chwili i mogliśmy odjeżdżać pod dom Messich. Jadę pobawić się z Thiago tak jak napisała mi w sms Mama słodkiego malucha. Do domu Messich dojechaliśmy szybko, tuż po opuszczeniu auta zauważyłam Antonelę stojącą w ogrodzie. Nie było mowy bym w szpilkach mogła chodzić po niestabilnym gruncie więc je zdjęłam przechodząc po idealnym trawniku. Na nim leżało pełno piłek i jak zaczęłam się przyzwyczaić siedział tam otoczony zabawkami ukochany synek Argentyńskiej pary.
- ciociaaaa-darł się zaskoczony maluch
- mój ukochany Thiago-powiedziałam zaglądając do domu
- ciocia mam nowe zabawki-dodał pokazując mi je, oczywiście zaciągnął mnie na dół i przy nim siedziałam już po turecku
- jakie fajne-bawiłam się z nim
Mały cieszył się w najlepsze z mojej obecności
- ty jak zawsze przy zabawkach-zaśmiał się Leo-miło cię widzieć Celia-dodał na odchodne
- ładnie wyglądasz-dodałam cicho
- możesz powtórzyć?-nadstawił ucho Argentyńczyk
- mówi że jesteś najprzystojniejszym facetem na całej Ziemi-dodała Anto obejmująca właśnie ramiona Leo
- a ty najpiękniejszą z kobiet jaką kiedykolwiek widziałem-dodał całując ją delikatnie w usta
Para idealna pod każdym względem
- a gdzie Diego?-spytała się kuzynka bruneta
- tutaj-wyłonił się zza mojego cienie
Przywitał się ciepło z kuzynką jak i z jej partnerem. Widziałam że dobrze zna Leo i świetnie się z nim dogaduje.
-widzę że moja Polska krew nie zawodzi-dodała oglądając mój strój
-tak jak moja przepiękna Argentynka-gdy otworzyła ramiona obie do siebie się mocno przytuliłyśmy. Zadzwonił dzwonek do drzwi, chwilę po wiedziałam kto to. Weszli jak do siebie.Dani z Joaną Shaki z Geri i Rafael on, od razu przylgnął do Brazylijki.
- nie chce mi się wierzyć że tak szybko wyjeżdżasz...-dodała cicho Shaki
- mamy dość czasu by o tym nie myśleć i przeżyć ten dzień najlepiej jak się da-dodałam pocierając jej policzek
- racja-dodała obejmując mnie-masz cieszyć się tym że tu byłaś zrozumiano?-dodała już pewniej siebie
Pokiwałam głową kładąc głowę na jej ramieniu, czy kiedykolwiek to się zmieni? Te wspaniałe osoby pokazały jak wiele w życiu znaczy przyjaźń. Nie umiem wyrazić tego słowami ale dzisiejszy dzień chociaż trochę to pokaże.
****
Ja...mamy już 39 ♥ Nie sądziłam że będę zdolna do napisania tylu rozdziałów ♥ Dziękuję ♥
-wow-dodał podziwiając lokal- przychodzę tu często a wciąż mnie zadziwia-dodał poszukując wolnego miejsca. Znaleźliśmy je na powietrzu tuż koło pięknego ogrodu botanicznego. Wzięliśmy kartę w dłonie i pierwsze co rzuciło się w oczy to ulubione dania chłopaków
-serio Leo Messi lubi nelane?-zrobił duże oczy Argentyńczyk- wraz z yerba mate-roześmiał się
- tak a na przykład Geri i jego quessadillas-zaśmiałam się- tylko je by jadł-pokręciłam głową
- nawet ty tu jesteś Celia-ucieszył się Diego
- ja?-szybko przeleciałam nazwiska piłkarzy aż doleciałam do swojego
Było tuż przy nazwisku Da Silva Santos Jr.
- tak to prawda milenia to moje ulubione danie-odparłam znad karty- i mrożona kawa
Po chwili podeszła do nas kelnerka i przyjęła od nas zamówienie dwóch kaw jednej czarnej a drugiej mrożonej z podwójnym lodem. Odłożyliśmy karty i zajęliśmy się sobą
- na długo zostajesz?-pytanie padło z ust bruneta o niebieskich oczach
- tak to znaczy nie-wyznałam- pojutrze wracam-dodałam cicho
- już? tak szybko? dopiero co cię odnalazłem....-powiedział zasmuconym tonem
- hej....mamy dzisiaj wspólny dzień i uwierz mi po tym dniu będziesz miał mnie dość-poklepałam go po ramieniu by się rozchmurzył
- nigdy nie będę miał cię dość, jesteś dla mnie jak siostra znam cię lepiej niż ktokolwiek-uśmiechnął się przyglądając się mi uważnie
- czy między tobą a Neymarem coś się wydarzyło bo on nie paja do mnie sympatią-dodał brunet
- nic ważnego, mała sprzeczka-odwróciłam kota ogonem, prawda była zupełnie inna
- gdy do nas zeszłaś wydawało mi się jakby to było coś większego niż mała sprzeczka...
-zawsze jesteś taki dociekliwy?-spytałam ironicznie
Pokiwał energicznie głową
- wydawało ci się i tyle-wzruszyłam ramionami chcąc zmienić temat jak najszybciej- nie przejmuj się Diego-powiedziałam uśmiechając się jak dawniej
-dobrze-wyszczerzył się- ale pasujecie do siebie ty i Neymar-dodał uciekając ode mnie
- my? nie-pokręciłam głową spuszczając ją, puściłam buraka
- tak oboje macie mocne charaktery ale ty masz coś takiego że potrafisz go uspokoić i widać po nim że gdy na ciebie patrzy to jakby widział kogoś bardzo ważnego-dodał bawiąc się telefonem
Nie wierzyłam w te słowa ale coś w środku krzyczało że tak na prawdę jest. Wróciliśmy do swoich zamówień i nim się obejrzeliśmy kelnerka postawiła przed nami nasze zamówione kawy. Razem z Diego rozmawiałam o wszystkim i tak szybko czas zleciał że wnet zapomniałam mu o czymś powiedzieć
- dzisiaj taki pożegnalny dzień wpadniesz o 16 po mnie? Będą wszyscy z drużyny-dodałam przekonująco
- jak mógłbym nie być-rzucił śmiejąc się- będę-puścił mi oczko całując w policzek na pożegnanie
- tym razem chodź do mnie a nie stój w przejściu-krzyknęłam gdy odchodził
Czułam że w tym momencie się uśmiechnął. Wróciłam taksówką do domu i czym prędzej poleciałam się przygotować oczywiście zaciągnęłam do pokoju także dwie przyjaciółki akurat rozmawiające o czymś. Nie wnikałam w co tylko szybko szepnęłam im hasło Camp Nou. Nie musiały nic mówić ale także nie miały innego wyjścia. Szybko wyciągnęłam coś z szafy i Veronica zajęła się moimi włosami a Rafaela makijażem Gdy spojrzałam w lustro nie mogłam uwierzyć że to naprawdę ja. Same przyjaciółki zachwycały się moim wyglądem a wspominałam że one były już gotowe? Jak nie to już wiecie i obie wyglądały nieziemsko . Zerknęłam szybko na zegarek !5:50 za chwilę będzie Diego. Zeszłam szybciej na dół by nie musiał czekać, coś jednak kazało mi zostać dłużej na swoim miejscu niż powinnam
-idziesz na randkę z tym....Diego?-spytał głaskając Pokera
- tak-dodałam odwracając twarz- wrócimy późno-dodałam obojętnie
Brazylijczyk podniósł się i zobaczył jak jestem ubrana, Przejrzał mnie od góry do dołu. Jego wzrok zrobił się taki....taki zabójczy czułam jak wypala mnie wzrokiem od środka. Cofnęłam się o krok a ten się przybliżył
- jak cię dotknie to....-dodał zaciskając zęby
- to co? pobijesz go?-zapytałam zadziornie
- zrobię mu coś o wiele bardziej bolesnego-dodał cicho dotykając kosmyka moich włosów- ślicznie wyglądasz-szepnął mi we włosy- chciałabym byś i dla mnie się tak stroiła- powiedział przybliżając swoją twarz do mojej. Nie protestowałam, chciałam by mnie pocałował by całował mnie cały czas. Jeśli to zrobi wszystko pójdzie w niepamięć, a to by było lepsze niż tysiąc innych słów. Przymknęłam oczy czekając na dotknięcie jego warg, a to jednak nie nastąpiło.Zamiast tego pocałował mnie w czoło a później w policzek. Trochę mnie to zawiodło ale znaczyło więcej niż musiało. Chwilę po w drzwiach pojawił się Diego, chciałam zatrzymać Brazylijczyka ale ten minął mnie nie wydając żadnego słowa od siebie. Wciąż czułam że jest zły na mnie, ale nie jestem mu dłużna po tym co powiedział.
-"Miał mnie dość: a jednak chciał mnie pocałować-szepnęłam biorąc telefon do ręki
Przywitałam się z przyjacielem czekając jeszcze na Rafaellę i Veronicę. Dołączyły do nas po chwili i mogliśmy odjeżdżać pod dom Messich. Jadę pobawić się z Thiago tak jak napisała mi w sms Mama słodkiego malucha. Do domu Messich dojechaliśmy szybko, tuż po opuszczeniu auta zauważyłam Antonelę stojącą w ogrodzie. Nie było mowy bym w szpilkach mogła chodzić po niestabilnym gruncie więc je zdjęłam przechodząc po idealnym trawniku. Na nim leżało pełno piłek i jak zaczęłam się przyzwyczaić siedział tam otoczony zabawkami ukochany synek Argentyńskiej pary.
- ciociaaaa-darł się zaskoczony maluch
- mój ukochany Thiago-powiedziałam zaglądając do domu
- ciocia mam nowe zabawki-dodał pokazując mi je, oczywiście zaciągnął mnie na dół i przy nim siedziałam już po turecku
- jakie fajne-bawiłam się z nim
Mały cieszył się w najlepsze z mojej obecności
- ty jak zawsze przy zabawkach-zaśmiał się Leo-miło cię widzieć Celia-dodał na odchodne
- ładnie wyglądasz-dodałam cicho
- możesz powtórzyć?-nadstawił ucho Argentyńczyk
- mówi że jesteś najprzystojniejszym facetem na całej Ziemi-dodała Anto obejmująca właśnie ramiona Leo
- a ty najpiękniejszą z kobiet jaką kiedykolwiek widziałem-dodał całując ją delikatnie w usta
Para idealna pod każdym względem
- a gdzie Diego?-spytała się kuzynka bruneta
- tutaj-wyłonił się zza mojego cienie
Przywitał się ciepło z kuzynką jak i z jej partnerem. Widziałam że dobrze zna Leo i świetnie się z nim dogaduje.
-widzę że moja Polska krew nie zawodzi-dodała oglądając mój strój
-tak jak moja przepiękna Argentynka-gdy otworzyła ramiona obie do siebie się mocno przytuliłyśmy. Zadzwonił dzwonek do drzwi, chwilę po wiedziałam kto to. Weszli jak do siebie.Dani z Joaną Shaki z Geri i Rafael on, od razu przylgnął do Brazylijki.
- nie chce mi się wierzyć że tak szybko wyjeżdżasz...-dodała cicho Shaki
- mamy dość czasu by o tym nie myśleć i przeżyć ten dzień najlepiej jak się da-dodałam pocierając jej policzek
- racja-dodała obejmując mnie-masz cieszyć się tym że tu byłaś zrozumiano?-dodała już pewniej siebie
Pokiwałam głową kładąc głowę na jej ramieniu, czy kiedykolwiek to się zmieni? Te wspaniałe osoby pokazały jak wiele w życiu znaczy przyjaźń. Nie umiem wyrazić tego słowami ale dzisiejszy dzień chociaż trochę to pokaże.
****
Ja...mamy już 39 ♥ Nie sądziłam że będę zdolna do napisania tylu rozdziałów ♥ Dziękuję ♥
Pisz dalej!😍😍😍
OdpowiedzUsuńKurczaki, myślałam, że Ney ją pocałuje. :/
OdpowiedzUsuń