Music ♥

środa, 3 sierpnia 2016

Rozdział 41

"Nie chcę być twoim wspomnieniem-Nigdy nim nie będziesz- to czym jestem?-Czymś znacznie większym, czymś bardziej stabilnym, Jesteś czymś,co nigdy się nie zmieni.Jesteś obrazem sprzed moich oczu"



Znałam ten wzrok aż za dobrze tylko czemu gdy się odwracałam to nikogo tam nie było? Głupie uczucie. Gdy zdjęto mi opaskę chciałam zapytać kto był tym który nagrał ten filmik jednak nie dostałam jednoznacznej odpowiedzi. Ten głos był aksamitny jak jedwab z nutką czegoś uroczego. Ten głos utkwił mi w pamięci a ona szukała odpowiedniego kandydata. Nim się obejrzałam usłyszałam dźwięk coś na przykład fajerwerek. Gdy odwróciłam się by zobaczyć co to nie myliłam się to były one. Nie sądziłam że kiedyś oprócz Sylwestra zobaczę fajerwerki. Jak się okazało nie były to zwykłe ognie. Puszczały napisy"Będzie nam cię brakować""Zawsze będziemy przy tobie" Wszystkie teksty mojej ukochanej grupki przyjaciół.Dzięki tym napisom bardziej się rozkleiłam.
 -Dziękuję za to wszystko, nie musieliście-dodałam ocierając łzy
Spojrzeli na mnie jak na dziecko
 - to wszystko robiliśmy po to by pokazać ci że jesteś częścią naszej rodziny i już zawsze nią będziesz-wzruszyła się Argentynka wystawiając ramiona w moją stronę
Gdy patrzałam na każdego z nich przypominałam sobie cały pobyt tutaj, to najlepiej spędzony czas w moim życiu. 
 -Nie martwcie się o  to czy będę was pamiętać, wy zawsze będziecie dla mnie rodziną-dodałam łamiącym się głosem- nie sądziłam że moi idole staną się ludźmi bez których nie będę mogła żyć-zaciskałam wargi by się nie rozpłakać- nie mogłam wymarzyć sobie wspanialszych idoli-dodałam teraz już całkowicie pogrążając się w płaczu przyjaźni, także Anto i pozostałe dziewczyny się rozpłakały. Był to cudowny moment. Nie powiedziałam tego głośno ale nawet gdybym już tu nie wróciła oni zawsze będą częścią mojego życia, są jego nieodłamaną częścią. Tuż po ogarnięciu swoich emocji wstaliśmy z murawy i kierując się do wyjścia.Robiło się późno a mnie czekał krótki poranek. Mój najgorszy poranek. Zrobiliśmy sobie kilka słodkich zdjęć i lekko zmęczeni wsiedliśmy do pojazdów. Jak okazało się czekał na mnie niespodziewany gość. Gdy dochodziłam do miejsca gdzie stał samochód Diego zauważyłam znajomą twarz. Podeszłam bliżej i ujrzałam Grześka Krychowiaka
 -hej Celia-ucieszył się na mój widok
 - hej co tu robisz-spytałam nie tracąc uśmiechu z twarzy
 - a byłem na jednym z pokazów Celi-dodał pokazując jego wyjściowy strój
 - wszystko jasne-roześmiałam- a miałam ci podziękować za tą koszulkę z dedykować-dodałam dotykając jego ramienia
 - to mi nie dziękuj tylko komu innemu, ten ktoś mocno się starał by specjalnie dla ciebie poprosić mnie o dedykację przyjeżdżając wprost do Sewilli-dodał zakładając ręce na pierś
Zrobiło się niezręcznie
 -aż do Sewilli?!-niemal krzyknęłam - kto by....-zrobiłam minę myśliciela wpatrując się w śmiech Polaka
- dobrze już wiesz, ja muszę lecieć Celia widzimy się w Polsce?-spytał krzykiem
-kiedy chcesz-dodałam w odpowiedzi
Czy ja dobrze zrozumiałam o kogo mi chodzi? Nie...nie to niemożliwe wprost a wykonalne. Poczułam zapach trawy cytrynowej i po raz kolejny Brazylijskiej bryzy. Puknęłam się mocno w czoło, no jasne kto by mógł kto zrobić....nie kto inny jak ON. Zrobił mi wielką niespodziankę i to wtedy te paczki odbierał od kuriera a ja myślałam że.......Tylko dlaczego wciąż omija mnie szerokim łukiem po tym jaką niespodziankę mi sprawił? Myślał że się nie dowiem? Jeśli tak to jest naiwny. Kocham go ale zaskakuje mnie swoimi czynami z dani na dzień. Została mi druga paczka wielki misiu i ta ostatnia, którą mam otworzyć dopiero po powrocie do domu. Jeśli znowu to Neymar to stąd nie wyjadę. Może właśnie o to mu chodzi? Tak czy siak dzisiaj mu to powiem i zakończymy to raz na zawsze. Z Diego pożegnałam się wcześniej i wracałam do domu raz z Państwem Messim. Siedziałam wciąż oszołomiona faktem kto stał za moją dziką radością z paczki. Te róże też pewnie były od niego....tylko on przychodzi mi na myśl gdy widzę moje ulubione herbaciane róże. Za wszystkim stał właśnie on.
-Niech go szlag!- jednak powiedziałam to głośniej niż oczekiwałam
-czyli w końcu się domyśliłaś-stwierdził Leo
- w końcu? To znaczy że wy wiedzieliście wcześniej czy od początku?-spytałam tym razem czekając na odpowiedź Argentynki
 -jak już wszystko sobie mówimy to od czasu gdy szykowałaś się do klubu-westchnęła kobieta spuszczając głowę
-czyli tylko ja nie wiedziałam!-walnęłam pięścią w siedzenie- Neymar wam kazał tak?
- to miała być niespodzianka-dodali chórem
- i wyszłam na tym najgorzej, wydzierałam się na Neymara  a on robił dla mnie takie rzeczy nawet po tej porannej kłótni nie mogliście mi powiedzieć?-dodałam zażenowana swoim głupim zachowaniem
Pokręcili głowami
 - przepraszamy-dodali
 - to nie wasza wina tylko moja, byłam tak zaślepiona złością na Neymara a zapomniałam o jego niezwykłej dobroci-dodałam pukając się w głowę
 - Kocham was i dziękuję-powiedziałam żegnając się z nimi
 - dasz sobie radę-szybko z auta wyleciała Anto
 - tak teraz jest już całkiem inaczej-powiedziałam przytulając się czule- dziękuję za wszystko-szepnęłam jej we włosy po czym się odsunęłam
 - nie masz za co, jutro mi wszystko opowiesz-pisnęła zachwycona i wsiadła z powrotem do samochodu
-Ta jak zawsze tylko o jednym-powiedziałam sama do siebie
Odprowadziłam im wzrokiem i gdy tylko zniknęli za murem wróciłam do domu. W pokoju przywitała mnie zaspana Veronica akurat wychodząca z kuchni.
 - o już jesteś, ja też przed chwilą wróciłam-dodała ziewając- Dobranoc-dodała na odchodne
 - Dobranoc-dodałam z lekkim uniesieniem ust
Zdjęłam szpilki i poczułam moje obolałe stopy. Położyłam torebkę na sofie w salonie i czym prędzej popędziłam do pokoju bruneta. Tą sprawę muszę załatwić jeszcze dzisiaj. Zapukałam do pokoju ciemnookiego i gdy złapałam za klamkę drzwi były otwarte a łóżko....nietknięte czyli go nie ma. Posmutniałam ale najwidoczniej tak musiało być. Gdy tylko zamknęłam drzwi od pokoju Neymara udałam się do swojego. Tam spotkałam słodko śpiąca Veronicę i puste łóżko Rafaeli. Zaśmiałam się pod nosem,
 - Zakochańce- podśmiechiwałam się do momentu pójścia do łazienki
Zrzuciłam cały strój i pozwoliłam sobie na długą i pachnącą kąpiel. Myślałam tylko o jednym gdzie tym razem podziewa się Brazylijczyk. Noc była długa a poranek następował tak szybko....cóż spędzę go na tarasie. Chce by ta ostatnia noc uleczyła każdą ranę zadaną w ciągu najbliższych kilku dni. Gdy rozsiadłam się miękko na fotelu wiedziałam jakie skutki będą mojej nieprzespanej nocy.
 - Raz się żyje-uśmiechnęłam się na te słowa wpatrując się w gwiaździste niebo.
Wszystkie były piękne i tajemnicze. Niby jak jakaś zacznie spadać mamy pomyśleć życzenie, a jeśli powiem jakie mam to się spełni? Cóż ono spełniało się przez ostatnie dwa tygodnie spędzone tutaj i to czy dalej będzie dobrze czy nie już mnie nie obchodziło. Odkryłam coś o bardziej cenniejszego od marzeń, coś o wiele głębszego. Nim się obejrzałam zmorzył mnie sen. Zapadłam w Krainę Morfeusza szybciej niż chciałam a gdy już się tam znalazłam przed oczami miałam tylko twarz tego który zawładnął moim sercem i co się okazało także umysłem.


****
Tam Tam tam !!!!! 41 mamy kochani! ♥ I co sądzicie o tym rozdziale? Czekam na opinie w komentarzach♥  Czy Celia będzie miała okazję odwdzięczyć się Neymarowi za to wszystko czy znowu coś nie wypali?
Do następnego miśki ♥


2 komentarze:

  1. Oj, lepiej, żeby mu się odwdzięczyła! :D Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdzial!😍 czekam na next😍👌😘

    OdpowiedzUsuń