Music ♥

czwartek, 4 sierpnia 2016

Rozdział 44

"Żadna noc nie może być aż tak czarna, żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy. Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna,żeby nie można odkryć oazy. Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest. Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość.Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimę"

-Tak szybko nie wrócimy prawda?-spytałam kierowcę
- zabieram cię w pewne miejsce-dodał tajemniczo
- i pewnie nie powiesz mi gdzie-westchnęłam
- czytasz mi w myślach-po tych słowach Brazylijczyk się roześmiał
Czułam że wszystko wraca do normy. Przynajmniej po części. Żadne z nas nie przepraszało się za tamto ale tamten pocałunek wynagrodził nam bóle zadane przez tamten wieczór. W tej ciszy nie mogłam wytrzymać i chciałam włączyć radio jednak brunet mnie uprzedził i za w czasu podał mi swój telefon. Podłączyłam go szybko do radia puszczając play-listę bruneta. Samba, pagoda- to jego style słuchania muzyki oczywiście nie mogło zabraknąć także angielskich piosenek. Po drodze mijaliśmy nieznane mi miejsca, coraz bardziej ciekawiło mnie gdzie Neymar mnie wiezie. Oparłam głowę na siedzeniu i gdy wyjęłam telefon wyświetlił mi się przepiękny uśmiech Neymara , którego miałam na tapecie ale nic mu nie mówcie.....A z resztą wiem że on ma mnie więc to nic dziwnego że ja go mam. Gdy po niekończącej się trasie przestałam gapić się w telefon okazało się że dojechaliśmy. Brunet otworzył mi drzwi i czekałam aż je zamknie za mną.Gdy tylko to zrobił nie wiedziałam  co myśleć, byliśmy na jakimś pustkowiu.
 - to jakiś żart?-dodałam ironicznie
 - to najpiękniejsze miejsce jakie kiedykolwiek odwiedziłem-dodał ciemnooki lekko przymykając oczy
 - dlaczego ja?-zapytałam podchwytliwie
 - poczułem że musisz je zobaczyć, ono jest częścią mnie i mojego życia tak jak ty....-dodał cicho odwracając twarz
Dotknęłam jego ramienia całując go w policzek, nie dodawałam nic więcej bo nie musiałam. Neymar złapał moją rękę i prowadził do tego miejsca. Ja w geście zaufania splotłam się czując jak motyle w brzuchu się obudziły. Dobrze że to co złe już za nami. Nie widziałam nic poza pustymi drzewami i jakimiś krzakami, nie wiedziałam co i jak ale ufałam Neymarowi a on dobrze wie co robi. Przysunęłam się bardziej do piłkarza obawiając się co tu może mnie spotkać. Słońce kuliło się ku zachodowi a ja byłam gdzieś nie wiadomo gdzie. Pomimo dwutygodniowego pobytu tutaj nie zdołałam w pełni zwiedzić kilku pobliskich okolic przy Barcelonie. Najwyraźniej Neymar miał plan jedną z nich mi pokazać. Nie protestowałam gdy kazał wspinać mi się na górę a także gdy kazał przeskakiwać mi nad skałami. Ufałam mu najbardziej niż nikomu innemu. Gdy dochodziliśmy na górę opadałam z sił.
 -zamknij oczy-polecił brunet
- czemu?-zapytałam
- bo to coś niezwykłego-szepnął mi na ucho lekko przymykając mi oczy
Zrobiłam to szybko i nim się obejrzałam brunet kazał mi je otworzyć. Jak myślicie co zobaczyłam? Miejsce podobne do raju. Byliśmy na samym szczycie klifu skąd było widać zachodzące słońce nad Barcelona, sam klif nie był niezwykły ale na dole był wodospad co pokazywało jego magię. Nie wiem jak znalazł to miejsce ale już je pokochałam. Kocham wszystko co należało do niego, kochałam wszystko to co on kochał. Wychodziło na jedno. JESTEŚMY DLA SIEBIE STWORZENI......
Odwala mi 
Dobrze że brunet nie mógł odgadnąć w tej chwili moich myśli bo było by mi wstyd za nie. Wyobrażałam sobie coś czego nigdy wcześniej nie mogłabym sobie wyobrazić. Jaki był powód że mnie tu zabrał?....Sam nie wie ale chciał bym poznała jego najpiękniejsze miejsce. Miejsce emanowało  nieziemskim spokojem dokonując rzeczy niemożliwej a dokładnie tworząc miejsce idealne. Oboje siedzieliśmy na skałach oglądając przepiękny krajobraz przed naszymi oczami. W tej chwili kochałam go jeszcze mocniej. Objął mnie ramionami przyciągając do siebie. Zagryzłam wargę czując jego bijące serce, biło spokojnie jak nigdy wcześniej.  Czułam że przy nim nie liczyło się nic, tylko my i to miejsce. Tak miało być od początku los poprowadził nas przez trudności by teraz było nam łatwiej.
 -Celia-zaczął cicho- chcę cię prosić o wybaczenie-dodał patrząc mi prosto w oczy
 - j..ja ciebie też-dodałam szukając przebaczenia w jego oczach
 - to co wtedy się ze mną działo...nie chciałem byś cierpiała i nigdy nie będę chciał, tamto nie powinno się wydarzyć, za dużo wypiłem i gdy zobaczyłem cię z Diego....pomyślałem o najgorszym- dodał brunet
- widziałeś gdzie?-uniosłam brew
- przy tarasie za kotarą wtedy chciałem pójść po ciebie a zastałem z Diego w jednoznacznej sytuacji wiedziałem że możesz go chcieć bardziej niż mnie więc szybko zniknąłem i zacząłem pić i na złość omotany alkoholem tańczyłem z tymi laskami...Przepraszam za tamten wieczór-wyznał Brazylijczyk czekając aż coś powiem
 -Diego to mój przyjaciel z dzieciństwa nic mnie z nim nie łączy-powiedziałam biorąc jego twarz w swoje dłonie- i nigdy nie będzie nikim więcej-pokręciłam głową- nie mogłabym czuć do niego nic innego niż przyjaźń bo...bo oddałam serce innemu-wyznałam i wróciłam wzrokiem na horyzont
Znowu miękły mi nogi i drżały mi ręce. To dobry moment by znać mu co czuję.
 - wciąż nie wiem czy mi wybaczysz-dodał smutno
 -Neymar-zaśmiałam się- jesteś jak dziecko-dodałam z rosnącym uśmiechem- Oczywiście że ci wybaczam-dodałam zagryzając wargę ze zdenerwowania
Jak mogłabym dłużej się oszukiwać, jak się kogoś kocha wybacza mu się wszystko po jednym słowie wystarczyło że mogłam mu wybaczyć. Moje serce należało do niego i nic tego nie zmieni. Brazylijczyk odwrócił moją twarz w jego stronę wnioskując co się teraz stanie
 - jesteś moim marzeniem-szepnął nachylając się do mnie- moim całym światem-dokończył złączając swoje wargi z moimi. Całował delikatnie następnie coraz mocniej z większą namiętnością. Nie mógł się opanować od pocałowania mnie w szyję i czoło. Wrócił do moich ust lekko gryząc mój język. Oddawałam każdy pocałunek mocniej, pokazując mu jak wiele dla mnie znaczy. On posunął się o krok dalej wkładając swoje ręce pod moją koszulkę. Doszedł do stanika i tam zatrzymał swoje dłonie jeżdżąc po moim ciele. Ja nie byłam dłużna, jego ciało emanowało niezwykłym ciepłem przy którym rozpalił moje wnętrze. Gładziłam jego umięśniony brzuch do chwili gdy jego koszulka wylądowała na ziemi. Gdy Brazylijczykowi zabrakło tchu odsunął się o milimetr. Widziałam jego rozmarzenie we włosach, jego pragnienie w ruchach i jego spragnione usta które po chwili znowu mnie całowały
 -Kocham cię-wyznał między pocałunkami- najbardziej na świecie-szepnął zagłębiając się w pocałunkach
Nie miałam wątpliwości co odpowiedzieć
 - Ja ciebie bardziej niż sobie wyobrażasz-wyznałam całując go tak czule jak tylko zdołałam
Brazylijczykowi zabłyszczały oczy tak mocno że nie omal wyskoczyły z nich. Po raz pierwszy czułam że moje serce jest tam gdzie powinno być. Nie wiem czy zdawałam sobie sprawę z tego co się przed chwilą stało ale moje najskrytsze myśli i marzenia właśnie się spełniły.

****
Nie mam nic dodania...♥ Ten rozdział jakoś tak bardzo mi się udał że sama go czytając nie wierze że sama go napisałam♥ Mamy oczekiwaną miłość♥ Czekam na opinie i komentarze.♥







6 komentarzy:

  1. Jest niesamowity *_* Taki romantyczny, nadal się rozpływałam nad końcową sceną *_* W końcu to się stało i w dodatku przy takiej pięknej scenerii *_*
    Oh, ach, ech, rozdział jest cudowny *_*
    Pozdrawiam, życzę weny i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest takie... Ooooo <3 W końcu wyznali sobie miłość. :D Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko dobrze? ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozplakalam sie😢😢❤❤ po prostu idealnie😭😭❤ kocham i czekam na next👌❤😘

    OdpowiedzUsuń