Music ♥

czwartek, 11 sierpnia 2016

Rozdział 51

"Ale za każdym razem jak na ciebie patrzę,to chcę być dal ciebie wszystkim"


https://www.youtube.com/watch?v=S_E2EHVxNAE- na tą specjalną okazję włączajcie!♥

Zaprosił mnie....naprawdę mnie zaprosił. Uśmiechałam się jak głupia lecz szybko musiałam się ogarnąć. Wyszliśmy razem z Maite zdając się na jej oprowadzanie po Paryżu. Szliśmy oglądając się na wszystkie strony. Chłopakom o wiele bardziej spodobała im się wycieczka krajoznawcza niż pokaz. Jak przystało na Maite oprowadzała nas po najciekawszych miejscach. Także nie mogła zapomnieć o wieży Eiffla , na której mniejsza część nas już była. Maite wręcz pękała ze szczęścia miejąc na uwadze kogo oprowadza po stolicy Francji. Ja oczywiście ją jeszcze bardziej podpuszczałam i szeptałam jej kilka słów o piłkarzach. Swoją wycieczkę zakończyliśmy przy hotelu żegnając się z Maite nie na długo, na najbliższym meczu się pojawi. Sama tak powiedziała. Wszyscy rozeszliśmy się w swoją stronę.
 -chętnie bym został ale muszę wracać do zgrupowania hotelu-dodał obejmując swoją ukochaną
 - rozumiemy Leo-kiwnęliśmy głowami
Leo pożegnał się z Neymarem i zresztą dziewczyn omijając nas(specjalnie) mnie jako Anto jako ostatnie. Pożegnałam się z Messim już w ten zwyczajny sposób, całując go w policzek lekko przytulając. Nasza argentyńska para zeszła razem jeszcze na dół. My nie wtrącaliśmy się i zwróciliśmy swoje tyłki w stronę pokoju 43. Wspomniałam wam że idę na randkę z...jak mu tam Neymarem....? Moim Neymarem....to znaczy nie....a może tak.....nie no żartuje z moim ukochanym ciemnookim i nieziemskim piłkarzem z Brazylii. Nie dość że musiałam się przyszykować dodatkowo musiałam tak się przyszykować by mu się spodobać. Choć sam mówi że podobam mu się sama w sobie co sprawia że się rumienie i czuje motylki w brzuchu.Macie takie chwilę w życiu że osoba którą kochasz mówi ci że jesteś piękna nawet w samej piżamie? Mówię tu w metaforze, chodzi o to że dla Neymara jestem piękna we wszystkim i nie muszę dla niego stroić, ale to była nasza pierwsza oficjalna randka muszę ładnie wyglądać choćby nie dla siebie lecz dla niego i na tą wyjątkową okazję. I to nie byle gdzie, tylko w samym Paryżu, nazywanym miastem zakochanych......boje się jak cholera. Naprawdę, boję się że mi coś nie wyjdzie i ta nasza pierwsza randka będzie najgorszą a chce by była pierwszą i nie ostatnią w naszym związku. Wyrzuciłam prawie wszystko z szafy poszukując idealnej kreacji.  Udało mi się dotrzeć do końca poszukiwań i stwierdziłam że znalazłam odpowiednią. I wybrałam sobie najmniej taką po którą najmniej bym założyła na inną okazję, ale dla Neymara to w sam raz czułam się kobieca. Założyłam czarno-srebrne szpilki(choć ich nie cierpiałam)  dodatkowo nasuwając biżuterię na moją szyję i nadgarstek. Włosy lekko podkręciłam i zostawiłam rozpuszczone, Makijażem zbytnio nie fantazjowałam jedynie nałożyłam trochę tuszu na rzęsy. Przeglądałam się w lustrze dość długo by stwierdzić że dłużej już się nie da i czas wychodzić. Dobrze otworzyłam drzwi a stali w nich wszyscy. Dokładnie wszyscy. Leo Anto Shaki Rafaela i Veronica razem wzięci. Gdy przejrzeli mnie od góry do dołu oczy im się powiększyły.
 -gotowa-powiedziałam wzdychając- i lepiej  mnie trzymajcie bo zwieje-westchnęłam unosząc wzrok swoich butów
Objęli mnie wspólnie prowadząc na dół.Wyglądałam dobrze a ponad to w środku cała się trzęsłam
 -strach to dobra rzecz prawda?-spytałam gdy zaprowadzili mnie do windy
Taki hotel widzicie
 -tak bo widać że ci na nim zależy-dodał Leo
Uśmiechnęłam się wdzięcznie łapiąc lekko jego dłoń. Miał całkowitą racje i za to byłam mu wdzięczna. Gdy tylko wyszłam z windy wszystkie obawy minęły, minęły w momencie spotkania naszych spojrzeń- mojego i ciemnookiego. Obdarzył mnie swoim najlepszym spojrzeniem. Spojrzeniem pełnym miłości. W tym momencie już niczego się nie obawiałam a jedynie czekałam na to co ma się dopiero wydarzyć. Reszta grupy ruszyła szybszym krokiem w stronę bruneta a mnie zostawili samą sobie, aż sama do nich dołączę. Jak się okazało Brazylijczyk jako pierwszy stanął mu mego boku(jakkolwiek by to brzmiało). Na początku ujął moją dłoń w swoją i splótł je. Dobry początek
 - to randka więc żadnych pocałunków i kochaniów nie będzie na początku-zaśmiał się cicho
 - czyli także żadnych przytuleń-dodałam patrząc na niego
 - jeśli mnie zmusisz....-wychrypiał
Odsunęłam się
 - pamiętaj co przed chwilą powiedziałeś....-położyłam mu palec na ustach szybko się odsuwając
Westchnął głośno spoglądając na mnie zabójczo. Następnie wyszliśmy, mijając naszą grupkę przyjaciół. Szliśmy w ciszy, nie przeszkadzało nam to ale nie potrwało ona długo. Cóż nie mogłam dłużej wytrzymać i złapałam go za rękę. Oczywiście nie sprzeciwił się ale puścił mi swój arogancki uśmieszek.
 -ręka..-zaśmiał się cicho
 - to nie moja wina że mam zimne dłonie-powiedziałam spuszczając szybko wzrok
Pewnie za chwilę zacznie się śmiać i wszystko się popsuje. Splótł nasze dłonie nic więcej nie dodając
 - jednak nie umiesz kłamać ko...Celia-dodał uśmiechając się lekko
 - że..że ja?-prawie się nie zakrztusiłam
 - przynajmniej kiedy trzymasz moją dłoń-szepnął zbliżając się mocno
 - a ty łamiesz umowę-powiedziałam przygryzając lekko wargę
Brazylijczyk mruknął coś pod nosem i ruszyliśmy dalej. Byłam ciekawa gdzie ten człowiek mnie prowadzi. Ostatnimi czasy ciągle gdzieś z nim wychodzę prawda? Prawda i się przyzwyczajcie. Szłam kompletnie zapominając o całym bożym świecie gdy ujrzałam pięknie rozświetloną wieże Eiffla. Już wiedziałam gdzie przyszykował randkę i byłam wniebowzięta.
 -Neymar...-krzyknęłam- ty....
Odwrócił się zdziwiony i doszło do mnie że to nie jednak na wieży Eiffla odbędzie się nasza pierwsza randka. Brazylijczyk obdarzył mnie swoim uroczym uśmiechem i w mig znalazł się przy mnie.
 - nie raz jeszcze tu będziemy odbywać nasze randki-szepnął odsuwając się
Zamknął mi usta i poprowadził dalej. Naprawdę to miejsce musi być daleko. Jak się okazało czekał na nas samochód czyli znacznie dalej niż zdołalibyśmy zajść. Był to czarny długi samochód, Audi jak dobrze zobaczyłam znaczek. Wsiadłam szybko czekając na ciemnookiego. Zaczynałam się zastanawiać czy to dobry pomysł by pójść z nim na tą randkę. Brunet szybko rozwiał moje wątpliwości.
 - słyszałem że kochasz ze mną jeździć-roześmiał się uroczo i swobodnie
Nie było żadnego napięcia, wszystko szło gładko. Musiałam się powstrzymać by go nie pocałować a ni nie objąć ani nie nazwać kochanie skarbie itp. Nie byłam sama on także.
  -kto ci tak powiedział-jeszcze chwilę będzie mnie podpuszczał to mu przywalę
  - otóż taki ktoś jak Celia Montez znasz?-powiedział zapinając pasy
Szturchnęłam go mocno i zapięłam swoje. Odjechaliśmy w ciemność. Uliczkę rozświetlały lampy wysoko zawieszone na słupach. Wychyliłam głowę przez okno przymykając oczy. To było najcudowniejsze uczucie na świecie. Poczucie totalnej swobody przy boku ukochanej osoby, poczucie wolności z osobą która jest twoim całym światem. Bredzę od rzeczy gdy jestem z nim. Dobrze że dach był otwarty bo bym wyszła jak pies wychylając głowę przez boczne okno. Oglądałam piękne ulice a w nich małe budynki także z pełnią światła.Zapragnęłam stanąć i po podziwiać te wszystkie piękne zabytki. Jeszcze raz, i jeszcze raz nieskończenie wiele razy. Po dość długiej jeździe i mojemu wychylaniu się co chwilę dojechaliśmy. Brunet pozwolił mi pierwszej wysiąść następnie on dołączył do mnie, prowadząc mnie gdzieś. Używam gdzie ponieważ naprawdę nie wiedziałam gdzie idziemy, ufałam brunetowi ale czy...sama się już niepokoiłam o wszystko. Piłkarz stanął na chwilę,no ja też musiałam się zatrzymać.
 -ufasz mi?-zapytał co mnie trochę zaskoczyło
Światło mi przed oczami zniknęło, czyli o to chodzi.
 - całkowicie ale ko...Neymar nie wiem co ty kombinujesz
 -dlatego pytam czy mi ufasz-powtórzył
Kiwnęłam głową zdezorientowana.
 - nie boisz się latać prawda?-spytał zmieszanym głosem
 - nie-dodałam łapiąc jego dłoń-boje się-szepnęłam
 - przy mnie zawsze będziesz bezpieczna kochanie-dodał wprowadzając mnie na coś
Kurde serio coś planował a ja ze zasłoniętymi oczami mam to wszystko obserwować. Gdyby chciał mnie zrzucić z klifu już dawno by to zrobił prawda.....histeryzuję kompletnie.
 -możesz otworzyć-szepnął zdejmując swoje dłonie z moich oczu
Unosiliśmy się w przestworzu, lecieliśmy balonem. Naprawdę lecieliśmy.
 -czy my...-zrobiłam duże oczy piszcząc
Wskoczyłam na piłkarza mocno go przytulając.
 - mogłeś od razu powiedzieć-powiedziałam wypuszczając głośno powietrze z ust i patrząc jak wszystko z góry przemija- wystraszyłeś mnie-puknęłam go w ramię. On za to objął mnie ściślej ramieniem czując jego ciepło w sercu wiedziałam już wszystko. Nie musiał nic mówić. Wystarczyło usłyszeć jego spokojnie bicie serca by wiedzieć że chciał bym nigdy tej randki nie zapomniała.
 -to ma być wyjątkowy wieczór-szepnął całując moją głowę
 - jesteś moim ideałem-wyznałam-ideałem bez którego nie mogę dłużej żyć, ideałem wartym wszystkiego-dodałam na jednym tchu. Brunet badał moje serce swoimi oczami, tak dobrze czytacie właśnie serce bo po tych słowach złączył w pełnym czułości pocałunku nasze usta. Przyciągnęłam go bardziej czując nasilającą się siłę pocałunków. On wziął przewagę nade mną i po dłuższej chwili odsunął się nabierając tchu. Oblizał wargi i spojrzał na świat z nad balonu. Dołączyłam do niego przytulając go od tyłu. Przeszły go ciarki na co zareagowałam uśmiechem. W końcu dołączyłam także do oglądania świata. To co zobaczyłam przerastało moje wyobrażenia, gdy poczułam że jesteśmy na ziemi zrozumiałam jedną rzecz:to nie koniec niespodzianek. Gdy tylko wyszliśmy z balonu ujrzałam wysokie wzgórze unoszące się za polami elizejskimi a daleko za miastem. Brunet zaprowadził mnie tam, jak się okazało wszystko przygotował. Piknik, tak to bym ujęła. Piękne miejsce z pięknym jedzeniem. Piłkarz rozłożył koc pozwalając później usiąść, oczywiście swoje miejsce miałam przy nim, na jego kolanach.
 - jestem ciężka- zaśmiałam się częstując go truskawką- pozwól mi zejść i ci nie ciążyć-powiedziałam poważniejąc
 - nie ciążysz mi i jesteś lekka jak piórko skarbie-dodał podając mi ciastko
Zjadłam szybko przysuwając się do niego, a to może on się przybliżył
 - spójrz-szepnął jakby z oddali
Gdy się odwróciłam, jakby zabrakło mi tchu w płucach  jakby zapomniała jak oddychać. Przed nami ilustrował się cały Paryż, od początku do końca choć nie było widać. Skąd znalazł to miejsce? Neymar jest kompletnie nieprzewidywalny nawet fakt że znam go lepiej niż ktokolwiek inny nie wystarczył bym mogła go rozszyfrować. Oczarowywał mnie każdym swoim ruchem, każdym swoim gestem i  puszczonym głosem. Kompletnie zakochałam się w tym nieziemskim Brazylijczyku o imieniu Neymar.
 - jak?-wydusiłam czując napływające łzy
 - nie ważne jak-szepnął całując moją głowę i złączając nasze dłonie
Siedzieliśmy wtuleni w siebie jak nigdy wcześniej. Neymar nachylił się i otarł mi łzy jednym ruchem.
 -gdybym wiedział że będziesz płakać to bym zabrał cię w inne miejsce-twarz mu zesztywniała
 -nie mogłeś wybrać bardziej magicznego miejsca...-powiedziałam odwracając jego twarz ku swojej- to najlepsza randka w życiu-powiedziałam powstrzymując łamiący się głos- jesteś moim wyśnionym ideałem, nie mogłam wymarzyć sobie lepszego człowieka jakim jesteś ty-wyznałam przybliżając swoją twarz do jego. Brunet dobrze obserwował moje ruchy bo szybko przyciągnął mnie na swoje kolana nie przestając całować. Oddawałam każdy, nasilając je coraz bardziej. Piłkarz zamruczał gdy składałam pocałunki na jego szyi. Drżałam na myśl o jego pocałunkach na mojej nagiej skórze. Zsunął mi delikatnie sukienkę podążając dalej swoimi ciepłymi wargami. Przestałam go całować a wtuliłam się w niego jak w potulnego misia. Brunet także przestał i cichym śmiechem okrył mnie swoim ciałem. To najlepszy dzień w moim życiu. Neymar jest we mnie zakochany tak mocno jak ja w nim.

***
No....rozpisałam się :* Tyle miłości...♥ Czekam na opinie :* ♥

2 komentarze: