"Chciałabym wystarczyć ci na całe życie.Żeby cały świat nam zazdrościł że mamy siebie"
Wiecie jak przyjemnie było czuć,że w chwili gdy go potrzebuje jest ze mną? Niesamowite. Łóżek było pięć, akurat tyle byśmy się pomieścili. Próbowałam wejść po cichu ale ten cep tak drażnił mnie swoim dotykiem że weszliśmy głośniej niż oczekiwałam. Dziewczyny na szczęście spały jak susły i nie obudziły się po naszym dość głośnym wejściu.
-kładź się grubasie-zaśmiałam się w jego stronę
- grubasie-udawał że go to zdziwiło i uraziło- dostaniesz za tego grubasa-dodał szybko i powalił mnie na łóżko łaskocząc po całym ciele.
-przestań-powstrzymywałam jego ruchy lecz nieskutecznie on łaskotał mnie dalej
- to odwołaj swoje słowa-powiedział przysuwając się do mnie
- odwołuje ale przestań-piszczałam
Dziewczyny ani rusz. Przestał ale wpił się namiętnie w moje usta. Kładł mnie na łóżku, kładąc się na mnie. Oderwaliśmy się od siebie ziewając po kolei.
-czas spać księżniczko-szepnął głaszcząc moją głowę.
Pokiwałam głową i wtuliłam się w jego tors, leżeliśmy tak do momentu aż brunet nie przycisnął mnie do siebie jeszcze bardziej. To było słodkie. Obydwoje razem,razem już na zawsze. Spało mi się lepiej niż kiedykolwiek. Mogłabym tak zawsze. Poranek przyszedł za szybko,pomimo tego przywitał mnie najlepszy widok na Ziemi. Brazylijczyk słodko spał oplatając mnie w pasie. Niechętnie zwaliłam jego rękę z mojego brzucha po czym spotkałam się z powrotem jego ręki na swoje stare miejsce
-Neymar musimy wstawać-zaśmiałam się całując go lekko
- marzyłem o takim powitaniu-otworzył oczy uśmiechając się zadziornie- ale nie o wstawaniu-mruknął siadając obok mnie, objął mnie widząc moje spojrzenie
- kocham cię jak wariat wiesz?-szepnął wstając
- wiem-musnęłam jego policzek i zajrzałam do walizki
Brunet także był zaciekawiony co mam w walizce. O na pewno nie!. Szybko zamknęłam ją mu przed nosem, niech się nie interesuje.
- kochanie...-zaśmiał się- a to co?-pokazał na moją bieliznę i to koronkową
-nic-krzyknęłam szybko zabierając i chowając głęboko do walizki
-mogłaś to założyć-poruszył brwiami
Rzuciłam go koszulką po czym szybko wyleciał z pokoju ze śmiechem. Po wyjściu zaczęłam się śmiać jak głupia, co za ćwok. Wyjęłam z walizki najbliższy strój i zajęłam się swoimi niesfornymi włosami. Boże że Neymar się ich nie przestraszył.....ale z niego ćwok w ciągu dalszym. Nie miałam pomysłu co z nimi zrobić więc lekko je podkręciłam i związałam w niedbałego koka. Byłam sama, więc nikt nie mógł usłyszeć moich dziwacznych śpiewów. Byłam w wymarzonym nastroju, mogłabym cały czas śpiewać i tańczyć bez końca. Dzisiaj czekał nas dzień po Paryżu, po tej dość innej stronie. Zeszłam do holu gdzie czekała cała grupka. Zapomniałam...umówiliśmy się na śniadanie i w dodatku miałam 1h spóźnienia....Westchnęłam niechętnie i ruszyłam w ich stronę.
-godzina spóźnienia-zaśmiał się dobrze znany Argentyńczyk- nawet Anto wcześniej zeszła-gdy kobieta to usłyszała dołączyła śmiechem do słów swojego ukochanego
- ktoś tu długo balował-parsknął Alves
Oj doigrasz się dzisiaj braciszku, dostał kuskańca od reszty, no i od Joany
-idziemy?-spytałam zirytowana tym tematem
Kiwnęli głowami i w mig wsiedliśmy do taksówek udając się do kawiarni bądź restauracji na śniadanie. Byłam w taksówce z Neymarem i Veronicą. Maite miała czekać na nas już w kawiarni, tak ustalili więc wiecie. Dojechaliśmy po 15 min jazdy i udaliśmy się przed siebie witając się z Maite. Dziewczyna wprowadziła nas do lokalu i pokazała zajęte miejsca. Gdy dochodziliśmy na miejsce ktoś zakrył mi oczy
- no szlag by trafił nie róbcie sobie jaj, chłopaki-powiedziałam zła
Ręce natychmiast opadły, nie uwierzycie kto stał za mną. W samej osobie najlepszy Polak na świecie.
- Grzesiek!-pisnęłam przytulając się do niego- em..przepraszam-zerknęłam na jego piękną partnerkę, moją imienniczkę Celię. Celia podała mi dłoń witając się ze mną po francusku.
-temperament przystający na Polkę-zaśmiał się Krychowiak
Także mimowolnie zaśmiałam się, nie powinnam tak reagować
- nie chciałam tak zareagować, przepraszam-powiedziałam błagalnie
- nic się nie stało, ale widać że ktoś tak ci często robi-powiedział cicho
- tak aż za często-spiorunowałam Alvesa wzrokiem
- przyłączycie się do nas?-spytałam pokazując nasz stolik
- to miłe ale musimy już lecieć-powiedziała jego ukochana
Mina mi na chwilę zrzedła
- no dobrze ale następnym razem bez odmowy-pogroziłam im palcem
Kiwnęli głowami i wyszli. Uśmiechałam się póki nie zniknęli z zasięgu mojego wzroku. Następnie wróciłam do stolika. Tak jak bywało, ja wybierałam ostatnia. Spodziewali się że Grzesiek tu będzie? No jeśli tak to czemu się z nim nie przywitali? A może przywitali a ja nie zauważyłam? Opcja nr 2 byłaby najbardziej prawdziwa. Wzięłam kartę do ręki i pierwsze co wpadło mi w oko był krab, i kraba sobie zamówiłam,gdy widziałam idące same kraby, myślałam że zapadnę pod ziemię.
-Telepatyczność-zaśmiałyśmy się chórem z dziewczynami
Założyłam nogę na nogę bardziej się przysuwając do przyjaciółek
-teraz opowiadaj-dodała Veronica
Wiedziałam
-spędziliśmy wspaniale czas i lecieliśmy balonem i byliśmy na wzgórzu......-odpłynęłam na chwilę
Poniosło mnie i mówiłam jak natchniona,oczywiście chciały znać najmniejsze szczegóły. Nie miałam przed nimi tajemnic, żadnych. No może z uwagą na wczorajszy koszmar. Nie wracałyśmy na tamten temat, dziewczyny nie nalegały a ja nic nie mówiłam. Naszym głównym tematem były wakacje i planowanie atrakcji, jakich atrakcji?....Spontan się liczy a nie planowanie. Gdy tak powiedziałam dziewczyny mnie poparły o dziwo. To będę najlepsze wakacje na świecie i zarazem najkrótsze, w dorsze powrotnej z wakacji, muszę lecieć do Polski, czyli kurs z dominikany będzie się opierał na Polsce. Nie powiedziałam tego głośno, ale wszyscy to czuliśmy. Dobrą myślą było przysunięcie się do chłopaków i zaczęcie rozmów o zbliżającym się meczu o Mistrzostwo Hiszpanii. Tak,faktycznie to był dobry pomysł. Uwielbiałam rozmawiać z gwiazdami piłki o piłce, głównie że są mi bliskimi osobami. Jedynym pytaniem co padało co sekundę było...
-będziesz prawda?-pytał tym razem Leo
-jeśli Anto mi pozwoli-mrugnęłam do niej okiem
Dostałam od niej sarkastyczny uśmiech i mocny uścisk dłoni, a ten gest oznaczał zgodę i jej miłość do mnie.
- muszę być-powiedziałam kiwając głową i splatając pod stołem nasze dłonie
Później rozmawialiśmy o taktyce ale rozmowa szybko zeszła na temat wakacji, chłopaki jeśli nie muszą to nie rozmawiają o piłce tym bardziej na wyjeździe z bliskimi. Dla mnie liczył się fakt że są najlepsi pod względem piłkarskim jak i ludzkim. Mam najlepszą rodzinę i przyjaciół pod słońcem.
***
Mamy 54! Jak się podobał ten i poprzedni? Czekam na komentarze? :* I ta sprawa z koszmarem....o co chodzi?
Dziewczyny ani rusz. Przestał ale wpił się namiętnie w moje usta. Kładł mnie na łóżku, kładąc się na mnie. Oderwaliśmy się od siebie ziewając po kolei.
-czas spać księżniczko-szepnął głaszcząc moją głowę.
Pokiwałam głową i wtuliłam się w jego tors, leżeliśmy tak do momentu aż brunet nie przycisnął mnie do siebie jeszcze bardziej. To było słodkie. Obydwoje razem,razem już na zawsze. Spało mi się lepiej niż kiedykolwiek. Mogłabym tak zawsze. Poranek przyszedł za szybko,pomimo tego przywitał mnie najlepszy widok na Ziemi. Brazylijczyk słodko spał oplatając mnie w pasie. Niechętnie zwaliłam jego rękę z mojego brzucha po czym spotkałam się z powrotem jego ręki na swoje stare miejsce
-Neymar musimy wstawać-zaśmiałam się całując go lekko
- marzyłem o takim powitaniu-otworzył oczy uśmiechając się zadziornie- ale nie o wstawaniu-mruknął siadając obok mnie, objął mnie widząc moje spojrzenie
- kocham cię jak wariat wiesz?-szepnął wstając
- wiem-musnęłam jego policzek i zajrzałam do walizki
Brunet także był zaciekawiony co mam w walizce. O na pewno nie!. Szybko zamknęłam ją mu przed nosem, niech się nie interesuje.
- kochanie...-zaśmiał się- a to co?-pokazał na moją bieliznę i to koronkową
-nic-krzyknęłam szybko zabierając i chowając głęboko do walizki
-mogłaś to założyć-poruszył brwiami
Rzuciłam go koszulką po czym szybko wyleciał z pokoju ze śmiechem. Po wyjściu zaczęłam się śmiać jak głupia, co za ćwok. Wyjęłam z walizki najbliższy strój i zajęłam się swoimi niesfornymi włosami. Boże że Neymar się ich nie przestraszył.....ale z niego ćwok w ciągu dalszym. Nie miałam pomysłu co z nimi zrobić więc lekko je podkręciłam i związałam w niedbałego koka. Byłam sama, więc nikt nie mógł usłyszeć moich dziwacznych śpiewów. Byłam w wymarzonym nastroju, mogłabym cały czas śpiewać i tańczyć bez końca. Dzisiaj czekał nas dzień po Paryżu, po tej dość innej stronie. Zeszłam do holu gdzie czekała cała grupka. Zapomniałam...umówiliśmy się na śniadanie i w dodatku miałam 1h spóźnienia....Westchnęłam niechętnie i ruszyłam w ich stronę.
-godzina spóźnienia-zaśmiał się dobrze znany Argentyńczyk- nawet Anto wcześniej zeszła-gdy kobieta to usłyszała dołączyła śmiechem do słów swojego ukochanego
- ktoś tu długo balował-parsknął Alves
Oj doigrasz się dzisiaj braciszku, dostał kuskańca od reszty, no i od Joany
-idziemy?-spytałam zirytowana tym tematem
Kiwnęli głowami i w mig wsiedliśmy do taksówek udając się do kawiarni bądź restauracji na śniadanie. Byłam w taksówce z Neymarem i Veronicą. Maite miała czekać na nas już w kawiarni, tak ustalili więc wiecie. Dojechaliśmy po 15 min jazdy i udaliśmy się przed siebie witając się z Maite. Dziewczyna wprowadziła nas do lokalu i pokazała zajęte miejsca. Gdy dochodziliśmy na miejsce ktoś zakrył mi oczy
- no szlag by trafił nie róbcie sobie jaj, chłopaki-powiedziałam zła
Ręce natychmiast opadły, nie uwierzycie kto stał za mną. W samej osobie najlepszy Polak na świecie.
- Grzesiek!-pisnęłam przytulając się do niego- em..przepraszam-zerknęłam na jego piękną partnerkę, moją imienniczkę Celię. Celia podała mi dłoń witając się ze mną po francusku.
-temperament przystający na Polkę-zaśmiał się Krychowiak
Także mimowolnie zaśmiałam się, nie powinnam tak reagować
- nie chciałam tak zareagować, przepraszam-powiedziałam błagalnie
- nic się nie stało, ale widać że ktoś tak ci często robi-powiedział cicho
- tak aż za często-spiorunowałam Alvesa wzrokiem
- przyłączycie się do nas?-spytałam pokazując nasz stolik
- to miłe ale musimy już lecieć-powiedziała jego ukochana
Mina mi na chwilę zrzedła
- no dobrze ale następnym razem bez odmowy-pogroziłam im palcem
Kiwnęli głowami i wyszli. Uśmiechałam się póki nie zniknęli z zasięgu mojego wzroku. Następnie wróciłam do stolika. Tak jak bywało, ja wybierałam ostatnia. Spodziewali się że Grzesiek tu będzie? No jeśli tak to czemu się z nim nie przywitali? A może przywitali a ja nie zauważyłam? Opcja nr 2 byłaby najbardziej prawdziwa. Wzięłam kartę do ręki i pierwsze co wpadło mi w oko był krab, i kraba sobie zamówiłam,gdy widziałam idące same kraby, myślałam że zapadnę pod ziemię.
-Telepatyczność-zaśmiałyśmy się chórem z dziewczynami
Założyłam nogę na nogę bardziej się przysuwając do przyjaciółek
-teraz opowiadaj-dodała Veronica
Wiedziałam
-spędziliśmy wspaniale czas i lecieliśmy balonem i byliśmy na wzgórzu......-odpłynęłam na chwilę
Poniosło mnie i mówiłam jak natchniona,oczywiście chciały znać najmniejsze szczegóły. Nie miałam przed nimi tajemnic, żadnych. No może z uwagą na wczorajszy koszmar. Nie wracałyśmy na tamten temat, dziewczyny nie nalegały a ja nic nie mówiłam. Naszym głównym tematem były wakacje i planowanie atrakcji, jakich atrakcji?....Spontan się liczy a nie planowanie. Gdy tak powiedziałam dziewczyny mnie poparły o dziwo. To będę najlepsze wakacje na świecie i zarazem najkrótsze, w dorsze powrotnej z wakacji, muszę lecieć do Polski, czyli kurs z dominikany będzie się opierał na Polsce. Nie powiedziałam tego głośno, ale wszyscy to czuliśmy. Dobrą myślą było przysunięcie się do chłopaków i zaczęcie rozmów o zbliżającym się meczu o Mistrzostwo Hiszpanii. Tak,faktycznie to był dobry pomysł. Uwielbiałam rozmawiać z gwiazdami piłki o piłce, głównie że są mi bliskimi osobami. Jedynym pytaniem co padało co sekundę było...
-będziesz prawda?-pytał tym razem Leo
-jeśli Anto mi pozwoli-mrugnęłam do niej okiem
Dostałam od niej sarkastyczny uśmiech i mocny uścisk dłoni, a ten gest oznaczał zgodę i jej miłość do mnie.
- muszę być-powiedziałam kiwając głową i splatając pod stołem nasze dłonie
Później rozmawialiśmy o taktyce ale rozmowa szybko zeszła na temat wakacji, chłopaki jeśli nie muszą to nie rozmawiają o piłce tym bardziej na wyjeździe z bliskimi. Dla mnie liczył się fakt że są najlepsi pod względem piłkarskim jak i ludzkim. Mam najlepszą rodzinę i przyjaciół pod słońcem.
***
Mamy 54! Jak się podobał ten i poprzedni? Czekam na komentarze? :* I ta sprawa z koszmarem....o co chodzi?
Oj, tak, Alves robi to zdecydowanie zbyt często. :p Nie no, taki żarcik. ;) Czekam na te ich wakacje z utęsknieniem. ;*
OdpowiedzUsuń