"Oszalałam na Twoim punkcie.To prawdopodobnie najrozsądniejsza rzecz jaką zarobiłam w całym swoim życiu"
No i Neymar mnie uprzedził. Ciekawa jestem co ten typ wybierze.
-prawda czy wyzwanie?-zapytała Anto
-prawda-dodał wypinając dumnie pierś
Co on kombinuje.....
-czy to prawda że Celia podobała ci się od samego początku? I że tamtego pocałunku nie żałowałeś?-zamknęła szybko buzie Argentynka patrząc na mnie
Neymar zerknął na mnie i co jak co jego odpowiedź mnie nie zdziwiła
- tak to prawda, zakochałem się w niej gdy tylko ją poznałem-powiedział uroczo całując mnie szybko w usta po czym oderwał się wzdychając jeszcze bardziej- tak, nie żałowałem go pomimo tamtych wydarzeń nareszcie jesteśmy razem-zagryzł wargę przyciągając mnie do siebie
Pomyślałam sobie że znowu mi się upiekło. Gdy brunet przejął kolejkę piłkę podał mi. No i moja kolej
-prawda czy wyzwanie?-spytał robiąc duże oczy
- wyzwanie-wytknęłam mu język
Zaśmiał się
- krzyknij tak głośno by cały samolot nas słyszał że mnie kochasz-powiedział z palcem w buzi i oczami pełnymi iskierek
Nic trudnego, niech wszyscy się dowiedzą. Grupka przyjaciół wiwatowała i mnie dopingowała choć tego nie potrzebowałam. Było słychać ciche"uuuuu" ale na krótki póki nie wypełniłam swojego zadania.
-Kocham cię Neymar-przeszłam koło innych pasażerów-Kocham tamtego człowieka-krzyczałam pokazując palcem na pomysłodawcę mojego zadania-Kocham Brazylijczyka o imieniu Neymar Da Silva Santos Jr-krzyknęłam najgłośniej jak się da, krzyczałam tak długo że go kocham aż....aż nie straciłam głosu. Gdy próbowałam coś powiedzieć po prostu nie mogłam. Wracałam na swoje miejsce udając że wszystko jest dobrze.
-brawo kochanie-wpił się w moje usta brunet
Odwzajemniłam pocałunek siadając na jego kolanach. Brunet zakończył nasz pocałunek długo szepcząc że to co zrobiłam było szaleństwem i teraz kocha mnie jeszcze bardziej. Wróciliśmy do gry, teraz moja kolej. Wyzwolił się mój złowieszczy charakterek. Popatrzałam na wszystkich i już wiedziałam do kogo rzucę. Oczywiście byłam tak wspaniałomyślna że podałam Veronicę. No i teraz nie miałam zapytać. Wszyscy na mnie spojrzeli a później przenieśli wzrok na Veronice
- prawda bo znając ciebie-roześmiała się i zabijała mnie wzrokiem
No i klops w skrócie. Pokazałam że nie mg mówić. Wszyscy wpadli w śmiech. Neymar ucałował mnie w usta, no tak sądził że po tym odzyskam głos.Próbowałam coś powiedzieć ale nic to nie dało...obym szybko odzyskała głos...mecze i wakacje.....och!.... Ugh....to moje przeklęte gardło.
-czy to prawda że podoba ci się mój brat?-spytał Ney
Na początku zmarszczyła brwi, później zaczęła zabijać wzrokiem adresata a na koniec no cóż musiała odpowiedzieć
- tak ale nic mu nie mówcie ok?-powiedziała ze spuszczoną głową
Pokazałam jej że nic nie powiem wyrzucając gdzieś klucz. Przyjaciółka mocno mnie objęła i wróciliśmy do gry. Czułam że Neymar ma uśmiech jak banan. Szturchnęłam go i miałam nadzieję że po moim spojrzeniu dowie się o co mi chodzi. No cóż nie podziałało.Miałam plan B
"Nie masz nic mu mówić jasne?"- wysłałam do numeru o nazwie seksiak ♥
Natychmiastowo dostałam odpowiedź
"Ale by fajnie wyglądali razem :D" "Nie mów że nic z tym nie zrobisz...xD"
"Owszem zrobię ale ty nie masz nic mówić :* xD"
"Jotcie też podoba się V"
Na to zrobiłam duże oczy, gdy Polska przyjaciółka dostrzegła o co jest grane pochyliła się moją stronę. Schowałam szybko telefon jak najdalej od jej spojrzenia.
"Naprawdę? ooooo :* To jednak włączam się do akcji :*"
"No widzisz kochanie ♥" "Ze mną pójdzie gładko xD"
"Ale cicho nic nie mówimy i nie pokazujemy przy Veronice :*"
"A i PS : zabiję cię za tego seksiaka
Po tym sms Brazylijczyk głośno się roześmiał i schował telefon. No cóż takie przekomarzanie się oboje to wiedzieliśmy że ta nazwa w 100 % pasuje do niego.
Działam dla jej dobra, ewidentnie Jota bardzo jej się podobał, unikała go ostatnimi dniami ale wiedziałam czemu. Veronica tak jak ja kilka razy przejechała się po chłopakach i trudno jej jest podejść do kolejnego tylko ona nie wie że Jota to ktoś wyjątkowy. Skończyliśmy z sms-owaniem i dalej zajęliśmy się grą. Veronica podała do Rafihni. No powiem wam to może być ciekawe.
-prawda czy wyzwanie-zapytała z Polskim akcentem
Omal nie zapomniałam jak brzmi mój ojczysty język
- wyzwanie-dodał uśmiechając się
-pocałuj Rafaellę-dodała z bananem na ustach
Wszyscy się tego spodziewali, Rafael nie zwlekał i wykonał zadanie nawet lepiej niż oczekiwaliśmy. Były brawa i wiwaty. Naszą grę zakończyła potyczka Rafy i Leo. No cóż Leo miał pocałować Anto. Zakończyliśmy swoją grę w momencie gdy usłyszeliśmy od pilota zdanie że zaraz lądujemy w Barcelonie.
- Witamy w domu-ucieszyłam się wtulając w ramię bruneta
Piłkarz pocałował mnie w ramię i przy szybkim lądowaniu wysiadaliśmy jak mrówki z podniebnego ptaka. Wróciliśmy. Jutro mecz. Już mnie zżera od środka.Wygrają, bo są najlepsi. Najlepsi pod słońcem. Odebraliśmy wszyscy swoje bagaże następnie udając się na parking. Tam czekały na nas samochody. Czerwone Audi Neymara i Czarny Cadillac Ecalade Lio. Moje serce rosło gdy patrzałam na najlepszych piłkarzy na świecie będących teraz moją rodziną, rodziną już na wieki. Wsiadłam od strony pasażera, czekając na kierowcę. Nie obyło się bez przytuleń, szliśmy za rękę choć do samochodu mieliśmy 10 m. Czułam się w pełni szczęśliwa i wierzyłam że złe przeczucia spowodowane koszmarem nie były prawdziwe i póki jestem z nim nic złego nie może nam się stać. Brunet nie chciał puścić mojej ręki aż nie wsiedliśmy oboje do samochodu. W końcu wpadł na coś szalonego. Rzucił Rafie kluczyki i zamknął drzwi.
- czyli mogę?-krzyknęła
Z Uśmiechem na ustach odwrócił się i kiwnął potwierdzająco głową, Byłam świadkiem czegoś wielkiego, Neymar nigdy wcześniej nie dał prowadzić Rafie swojego samochodu,NIGDY. A teraz...nie poznałam go, zmienił się w moich oczach.
-coś ty zrobił z moim Neymarem-ochryple się zaśmiałam przylegając do jego ramienia
Brunet objął mnie ramieniem wyprowadzając z podziemnego garażu.
-jestem tu wciąż-parsknął- to ty mnie zmieniłaś-dodał szepcząc w moje włosy
Coś mnie uderzyło do środka, czy to coś złego. Pobladłam automatycznie, nie wiedziałam czy to coś co i mnie zmieni...
- to dobra zmiana skarbie-potarł mój policzek- nie strasz mnie-pogładził moją twarz swoimi dłońmi
Odetchnęłam z ulgą, boję się okropnie, nie przyznam się przed nim że boję się że zmieniam go na siłę. On sam jednak szedł z uśmiechem jak banan ze splecionymi naszymi dłońmi. Nie pozostało mi nic innego jak podzielić jego entuzjazm.
-Jesteś moim światem-wyznał zatrzymując się- dla ciebie zrobiłbym wszystko-powiedział z rozbłyskiem w oczach
Zaczęłam szybciej oddychać, serce nie wytrzymywało.
- nie martw się, twoja miłość jest wszystkim czego potrzebuję-powiedział i musnął moje usta
Nie wiem czy to do mnie doszło, kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Owładnął mną i moim ciałem nie wspominając już o sercu.
-Celia?-spytał lekko zmartwiony
- to co powiedziałeś...-wychrypiałam- to znaczyło więcej niż tysiąc słów dziękuję-dodałam szybko obejmując go
Neymarowi popłynęło kilka łez, i odruchowo je otarłam. Teraz to ja zaczynałam się martwić.
***
Mamy 56 :* I jak? Podoba się? :* Czekam na opinie w komentarzach :*
-prawda czy wyzwanie?-zapytała Anto
-prawda-dodał wypinając dumnie pierś
Co on kombinuje.....
-czy to prawda że Celia podobała ci się od samego początku? I że tamtego pocałunku nie żałowałeś?-zamknęła szybko buzie Argentynka patrząc na mnie
Neymar zerknął na mnie i co jak co jego odpowiedź mnie nie zdziwiła
- tak to prawda, zakochałem się w niej gdy tylko ją poznałem-powiedział uroczo całując mnie szybko w usta po czym oderwał się wzdychając jeszcze bardziej- tak, nie żałowałem go pomimo tamtych wydarzeń nareszcie jesteśmy razem-zagryzł wargę przyciągając mnie do siebie
Pomyślałam sobie że znowu mi się upiekło. Gdy brunet przejął kolejkę piłkę podał mi. No i moja kolej
-prawda czy wyzwanie?-spytał robiąc duże oczy
- wyzwanie-wytknęłam mu język
Zaśmiał się
- krzyknij tak głośno by cały samolot nas słyszał że mnie kochasz-powiedział z palcem w buzi i oczami pełnymi iskierek
Nic trudnego, niech wszyscy się dowiedzą. Grupka przyjaciół wiwatowała i mnie dopingowała choć tego nie potrzebowałam. Było słychać ciche"uuuuu" ale na krótki póki nie wypełniłam swojego zadania.
-Kocham cię Neymar-przeszłam koło innych pasażerów-Kocham tamtego człowieka-krzyczałam pokazując palcem na pomysłodawcę mojego zadania-Kocham Brazylijczyka o imieniu Neymar Da Silva Santos Jr-krzyknęłam najgłośniej jak się da, krzyczałam tak długo że go kocham aż....aż nie straciłam głosu. Gdy próbowałam coś powiedzieć po prostu nie mogłam. Wracałam na swoje miejsce udając że wszystko jest dobrze.
-brawo kochanie-wpił się w moje usta brunet
Odwzajemniłam pocałunek siadając na jego kolanach. Brunet zakończył nasz pocałunek długo szepcząc że to co zrobiłam było szaleństwem i teraz kocha mnie jeszcze bardziej. Wróciliśmy do gry, teraz moja kolej. Wyzwolił się mój złowieszczy charakterek. Popatrzałam na wszystkich i już wiedziałam do kogo rzucę. Oczywiście byłam tak wspaniałomyślna że podałam Veronicę. No i teraz nie miałam zapytać. Wszyscy na mnie spojrzeli a później przenieśli wzrok na Veronice
- prawda bo znając ciebie-roześmiała się i zabijała mnie wzrokiem
No i klops w skrócie. Pokazałam że nie mg mówić. Wszyscy wpadli w śmiech. Neymar ucałował mnie w usta, no tak sądził że po tym odzyskam głos.Próbowałam coś powiedzieć ale nic to nie dało...obym szybko odzyskała głos...mecze i wakacje.....och!.... Ugh....to moje przeklęte gardło.
-czy to prawda że podoba ci się mój brat?-spytał Ney
Na początku zmarszczyła brwi, później zaczęła zabijać wzrokiem adresata a na koniec no cóż musiała odpowiedzieć
- tak ale nic mu nie mówcie ok?-powiedziała ze spuszczoną głową
Pokazałam jej że nic nie powiem wyrzucając gdzieś klucz. Przyjaciółka mocno mnie objęła i wróciliśmy do gry. Czułam że Neymar ma uśmiech jak banan. Szturchnęłam go i miałam nadzieję że po moim spojrzeniu dowie się o co mi chodzi. No cóż nie podziałało.Miałam plan B
"Nie masz nic mu mówić jasne?"- wysłałam do numeru o nazwie seksiak ♥
Natychmiastowo dostałam odpowiedź
"Ale by fajnie wyglądali razem :D" "Nie mów że nic z tym nie zrobisz...xD"
"Owszem zrobię ale ty nie masz nic mówić :* xD"
"Jotcie też podoba się V"
Na to zrobiłam duże oczy, gdy Polska przyjaciółka dostrzegła o co jest grane pochyliła się moją stronę. Schowałam szybko telefon jak najdalej od jej spojrzenia.
"Naprawdę? ooooo :* To jednak włączam się do akcji :*"
"No widzisz kochanie ♥" "Ze mną pójdzie gładko xD"
"Ale cicho nic nie mówimy i nie pokazujemy przy Veronice :*"
"A i PS : zabiję cię za tego seksiaka
Po tym sms Brazylijczyk głośno się roześmiał i schował telefon. No cóż takie przekomarzanie się oboje to wiedzieliśmy że ta nazwa w 100 % pasuje do niego.
Działam dla jej dobra, ewidentnie Jota bardzo jej się podobał, unikała go ostatnimi dniami ale wiedziałam czemu. Veronica tak jak ja kilka razy przejechała się po chłopakach i trudno jej jest podejść do kolejnego tylko ona nie wie że Jota to ktoś wyjątkowy. Skończyliśmy z sms-owaniem i dalej zajęliśmy się grą. Veronica podała do Rafihni. No powiem wam to może być ciekawe.
-prawda czy wyzwanie-zapytała z Polskim akcentem
Omal nie zapomniałam jak brzmi mój ojczysty język
- wyzwanie-dodał uśmiechając się
-pocałuj Rafaellę-dodała z bananem na ustach
Wszyscy się tego spodziewali, Rafael nie zwlekał i wykonał zadanie nawet lepiej niż oczekiwaliśmy. Były brawa i wiwaty. Naszą grę zakończyła potyczka Rafy i Leo. No cóż Leo miał pocałować Anto. Zakończyliśmy swoją grę w momencie gdy usłyszeliśmy od pilota zdanie że zaraz lądujemy w Barcelonie.
- Witamy w domu-ucieszyłam się wtulając w ramię bruneta
Piłkarz pocałował mnie w ramię i przy szybkim lądowaniu wysiadaliśmy jak mrówki z podniebnego ptaka. Wróciliśmy. Jutro mecz. Już mnie zżera od środka.Wygrają, bo są najlepsi. Najlepsi pod słońcem. Odebraliśmy wszyscy swoje bagaże następnie udając się na parking. Tam czekały na nas samochody. Czerwone Audi Neymara i Czarny Cadillac Ecalade Lio. Moje serce rosło gdy patrzałam na najlepszych piłkarzy na świecie będących teraz moją rodziną, rodziną już na wieki. Wsiadłam od strony pasażera, czekając na kierowcę. Nie obyło się bez przytuleń, szliśmy za rękę choć do samochodu mieliśmy 10 m. Czułam się w pełni szczęśliwa i wierzyłam że złe przeczucia spowodowane koszmarem nie były prawdziwe i póki jestem z nim nic złego nie może nam się stać. Brunet nie chciał puścić mojej ręki aż nie wsiedliśmy oboje do samochodu. W końcu wpadł na coś szalonego. Rzucił Rafie kluczyki i zamknął drzwi.
- czyli mogę?-krzyknęła
Z Uśmiechem na ustach odwrócił się i kiwnął potwierdzająco głową, Byłam świadkiem czegoś wielkiego, Neymar nigdy wcześniej nie dał prowadzić Rafie swojego samochodu,NIGDY. A teraz...nie poznałam go, zmienił się w moich oczach.
-coś ty zrobił z moim Neymarem-ochryple się zaśmiałam przylegając do jego ramienia
Brunet objął mnie ramieniem wyprowadzając z podziemnego garażu.
-jestem tu wciąż-parsknął- to ty mnie zmieniłaś-dodał szepcząc w moje włosy
Coś mnie uderzyło do środka, czy to coś złego. Pobladłam automatycznie, nie wiedziałam czy to coś co i mnie zmieni...
- to dobra zmiana skarbie-potarł mój policzek- nie strasz mnie-pogładził moją twarz swoimi dłońmi
Odetchnęłam z ulgą, boję się okropnie, nie przyznam się przed nim że boję się że zmieniam go na siłę. On sam jednak szedł z uśmiechem jak banan ze splecionymi naszymi dłońmi. Nie pozostało mi nic innego jak podzielić jego entuzjazm.
-Jesteś moim światem-wyznał zatrzymując się- dla ciebie zrobiłbym wszystko-powiedział z rozbłyskiem w oczach
Zaczęłam szybciej oddychać, serce nie wytrzymywało.
- nie martw się, twoja miłość jest wszystkim czego potrzebuję-powiedział i musnął moje usta
Nie wiem czy to do mnie doszło, kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Owładnął mną i moim ciałem nie wspominając już o sercu.
-Celia?-spytał lekko zmartwiony
- to co powiedziałeś...-wychrypiałam- to znaczyło więcej niż tysiąc słów dziękuję-dodałam szybko obejmując go
Neymarowi popłynęło kilka łez, i odruchowo je otarłam. Teraz to ja zaczynałam się martwić.
***
Mamy 56 :* I jak? Podoba się? :* Czekam na opinie w komentarzach :*
Z jednej strony jest świetnie, ale z drugiej mam pewne obawy. No nic, zobaczymy czy słuszne. ;)
OdpowiedzUsuń