"Najważniejsze, by chronić tych, których się kocha, za wszelką cenę"
To co zobaczyłam....no cóż nie wiedziałam co powiedzieć. Ujrzałam hałaśliwych przyjaciół rzucających kartami o stół i to jeszcze z hukiem. Harmider jak nie wiem powiem wam. Założę się że któreś z nich przegrało bo drugie kantowało. Rozsunęłam drzwi szerzej i weszłam do salonu gier. Gdy tylko zobaczyli mnie w przejściu ucichli. No cóż zdziwiło mnie to.
- co tu się wyrabia?-spytałam kładąc dłoń na ramieniu Alcantary
-gramy-parsknął zerkając na mnie- dobrze że wróciłaś bo bym dłużej nie wytrzymał..-zachichotał- nie tylko ja-pokazał palcem na schodzącego Neymara. Ruszyłam w stronę bruneta a gdy ten tylko mnie zobaczył otoczył swoimi silnymi i miękkimi ramionami. Wtuliłam się mocno, tęskniąc za nim. Brazylijczyk puścił mnie po dłuższej chwili
-zmarzłaś-szepnął mi na ucho-rozgrzeje cię-zaśmiał się splatając jego gorącą dłoń i zimną moją.
Od razu zrobiło mi się cieplej, piłkarza zdziwiły moje lodowate dłonie więc gdy mieliśmy je razem schował je do swojej kieszeni od spodni.
- i jak było?-spytał odsuwając krzesło od stolika
- dobrze, poznałam jego młodszą siostrę-uśmiechnęłam się lekko- Poker polubił psa Diego-dodałam z rosnącym uśmiechem
Brunet uniósł swoje kąciki ust w gorę odwzajemniając mój uśmiech
-potrzebowałeś coś z góry?-spytałam czekając na rozdanie kart
- nie-pokręcił głową nie patrząc na mnie
Coś jednak wiedział a nie chciał powiedzieć.
-kochanie....-lekko zacisnęłam zęby
-naprawdę-dodał nadal nie patrząc na mnie
To aż takie trudne mi powiedzieć
- jak ty mi nie powiesz to sama się dowiem-powiedziałam i zeszłam z jego kolan na inne siedzenie
Brunet posłał mi błagalne spojrzenie lecz sam tego chciał. Kolejne intrygi za moimi plecami? Nie chce tak dłużej. No cóż sama się dowiem, jak zawsze sama. Jota rozdał karty i zaczęliśmy grać. Mi po kilku rundach się znudziło i uznałam że zakończę tą grę. Przeniosłam się na łono dużej kanapy i wielkiego telewizora. Reszta zagrała kilka partii i się zmyła. Zostałam sama, no nie koniecznie był jeszcze Neymar
- skarbie-powiedział siadając blisko mnie, bardzo blisko- załatwiałem coś z reprezentacji-dodał skruszony
Odwróciłam wzrok na jego osobę, zerknęłam w głąb oczu i dostrzegłam coś zamkniętego.
-czy mi tak trudno powiedzieć prawdę?-machnęłam ręką
- czyli mi nie wierzysz?-spytał ze smutną nutą w głosie
- co to był za telefon-powtórzyłam pytanie
Wiem że mogę wydawać się aż nazbyt ciekawska ale nie lubię gdy ktoś bliski coś przede mną ukrywa.
-załatwiałem dla ciebie coś ważnego!-wrzasnął- lepiej? musisz wszystko wiedzieć-warknął i trzasnął drzwiami wychodząc. Osunęłam się po kanapie i zrozumiałam że po raz kolejny moja chora ciekawość wygrała, skrzywdziłam go myślą że mu nie nie wierzę a to duży cios. Wyleciałam z pokoju szybko odszukując bruneta w ogrodzie. Siedział oparty o mur i wpatrywał się w horyzont.Typowy Neymar,niby jest wszystko okej ale on bez powodu nie siedzi na mrozie. Ogarnęłam swoją twarz i powolnym ruchem ruszyłam do chłopaka. Moje złe zachowanie...czy to jedno nieporozumienie oznaczało koniec? Bałam się tego.
- przepraszam-powiedziałam szybko siadając na progu drzwi
Brunet odwrócił twarz i szybko mnie przytulił. Bez zbędnych słów, chciałam się zabić za tamte słowa
- nie wiedziałam...przepraszam nie raz nie mogę się powstrzymać.....-zaczęłam lecz nie skończyłam
Piłkarz zamknął mi usta pocałunkiem. Najlepszy lek.
-na początku byłem zły ale uświadomiłem sobie że nie mogę tak dłużej i mi przeszło-dodał uśmiechając się jak dawniej- kocham cię i wiem że musisz zawsze o wszystkim wiedzieć-pstryknął mnie słodko w nos przysuwając się bliżej. Otoczył mnie swoimi ramionami i całował moją szyję
- skarbie ja naprawdę...nie chciałam...-powiedziałam cicho
- już minęło-szepnął i pocałował mnie we włosy
Wtuliłam się mocno dając upust całej swojej złości i smutkowi.. Wróciliśmy do środka lekko chichocząc. Prawie świtało czas najwyższy....położyć się spać? To i tak nic by nie dało.
-kochanie-zaczęłam-już nie pójdziemy spać-zaśmiałam się ziewając
- owszem pójdziemy-pokiwał głową podnosząc mnie
-Neymar...-dodałam poważnie-opłaca się? Macie mecz i poranny trening-ziewnęłam
- a ty na nim będziesz, obiecałaś-powiedział z rosnącym uśmiechem
Takiego go kochałam. Nie protestowałam gdy zanosił mnie do łóżka...jego łóżka oraz gdy kazał mi spać. Poskutkowało, spałam jak zabita. Zasnęłam z myślą że Neymar zawsze będzie mnie kochał. Ta myśl jednocześnie mnie uszczęśliwiała ale także przerażała zarazem. No ale teraz najważniejsze było że oboje się kochaliśmy. Obudziłam się w chwili zdzwonienia mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i ujrzałam nieznany numer. Świadomość kazała mi odebrać i odebrała.
-Dzień Dobry Celia-powitał mnie męski dostojny głos
- z kim rozmawiam-spytałam siadając na krawędzi łóżka
- zapomniałem, to ja Enrique, trener-dodał śmiejąc się
Puknęłam się w czoło, jak mogłam wcześniej nie skumać że to on? Zasapałam a w dodatku....Neymara już nie było. Skubaniec nie obudził mnie!
- cześć trenerze-dodałam już przytomniejąc-masz jakąś sprawę do mnie?
-tak chłopaki pytają się o ciebie a Neymar nie chce nic powiedzieć-dodał
- nic nie mówi..-warknęłam-zaspałam a w dodatku ten ciul mnie nie obudził-krzyknęłam wybierając ciuchy z szafy-trenerze zaraz będę-dodałam szybko i się rozłączyłam
Ja już mu pokażę co to zaspanie! Jak śmiał mnie nie obudzić.....-usiadłam myśląc. Pewnie nie chciał mnie budzić ze względu na późną porę i sam dobrze wiedział że trudno byłoby mnie budzić. Pewnie zrobił mi słodkie zdjęcia i nie miał siły by mnie obudzić. Założyłam na siebie kurtkę i buty wychodząc z domku zostawiłam kartkę że jestem na treningu z Neymarem. Nie miałam czasu oznajmiać że tam będę, kartka musiała wystarczyć. Zamówiłam taksówkę pod już znany adres ośrodka treningowego i czym prędzej znalazłam się przed bramą. Zapłaciłam taksówkarzowi i ruszyłam przejściem wśród ochroniarzy. Gdy grzebałam w kieszeni by znaleźć przepustkę uprzedził mnie głos
- ona ze mną-roześmiał się głos i w mig brama się otworzyła
Gdy podniosłam wzrok ujrzałam roześmianego Argentyńczyka. Uff dobrze że to Leo
- ratujesz mnie-powiedziałam idąc krok w krok do piłkarza
-przechodziłem akurat i zobaczyłem cię, bez względu czy masz przepustkę czy nie-zaśmiał się podając mi ją. Argentyńczyk bardziej się roześmiał i zaprowadził w głąb ośrodka. Gdy upewnił się że trafię to szybciej pobiegł na boisko. Na boisku pojawiłam się minutę po Leo.
-witaj trenerze-zaczęłam z wielkim uśmiechem
Usłyszałam krzyki, za chwilę się zlecą.Stado Katalończyków w momencie mojego przywitania z Luisem już biegło do mnie.
-miło cię widzieć Celia-powiedział swoim typowym hiszpańskim głosem
Nim się obejrzałam stałam otoczona przez piłkarzy.
-no hej-rzucił Alves
- wy nie powinniście trenować? co mi obiecaliście?-musiałam się posunąć do podchwytliwych pytań inaczej ani rusz z nimi. Obiecali mi że będą starać się na treningach....i teraz do mnie doszło. Wiem czemu Neymar mnie nie budził. Ze względu na chłopaków. Spojrzałam na nich byli na prawdę spoceni i doceniłam ich wysiłek
-widzę że dotrzymujecie słowa-powiedziałam spoglądając na ich buty
Zaśmiali się klepiąc mnie po ramieniu. Uciekli z powrotem trenować. Ucieszyłam się jak dziecko z faktu że te ciule na prawdę robią to co mi obiecali. Nawet nie musieli obiecywać,dobrze wiedziałam że i tak to zrobią. Po prostu moja osoba bardziej ich zmotywowała. Usiadłam na ławce trenerskiej rozkoszując się ich śmiesznym widokiem.
-dotrzymali słowa-powiedział Lucho siadając koło mnie
-dokładnie-pokiwałam głową patrząc na ich poczynania
-wiesz jak bardzo przykładali się do rozgrzewki? Nigdy ich takich nie widziałem-powiedział trener patrząc na mnie
Spojrzałam również na Hiszpania uśmiechając się szeroko. Oczywiście że wiedziałam. Nie musieli mi tego udowadniać. Po dobrej 1h trening się skończył.Chłopaki jeszcze przez chwilę urządzili sobie krótką grę następnie schodzili do szatni. Ja także zbierałam się do wyjścia gdy czyjaś ręką mnie zatrzymała
-tęskniłaś-spytał nie kto inny jak mój Brazylijczyk
-nie obudziłeś mnie-powiedziałam niezbyt poważnym tonem
-wybacz...ale tak słodko spałaś-przyłożył wargi do moich- nie chciałem tego przerywać-znowu je musnął tym razem pogłębiając pocałunek
Oderwaliśmy się od siebie gdy był czas się zbierać. Neymar szybko pobiegł się przebrać a ja zmierzałam do wyjścia. Tym razem już całkowicie spokojna. Oparłam się o maskę czerwonego Audi piłkarza i czekałam na jego przyjście. Pewnie myślicie że od tak szybko przyszedł? Nie...czekałam i czekałam. Udałam się ponownie w stronę szatni tych Katalończyków i jak się okazało drzwi były uchylone....Usłyszałam rozmowę trzech czy czterech osób. Nie dużo mogłam usłyszeć dlatego otworzyłam drzwi i wtargnęłam w sedno pięciu najlepszych piłkarzy. Na moje wejście zareagowali dość spontanicznie po zaczęli wychodzić.Zmarszczyłam brwi i stanęłam im na drodze
- to jakieś tajne obrady?-spytałam stukając palcem w klatkę piersiową Pique
Lekko uniósł swoje kąciki ust i odsunął się
-ustalaliśmy zagrania podczas dzisiejszego meczu-dodał patrząc na moją osobę stojącą na środku wyjścia z szatni..Kiwnęłam głową i przepuściłam Hiszpana w drzwiach. Usłyszałam krzyk typu"Widzimy się na meczu Montez!" Cały Geri lubi mnie drażnić ale także uszczęśliwiać właśnie takimi słowami. Byłam częścią tej bordo-granatowej rodziny czy tego chciałam czy nie.Wreszcie to do mnie doszło.
***
Po krótkiej przerwie mamy 58! Co o nim sądzicie? Czekam na opinie w komentarzach.
:* Dzisiaj wyczekujcie następnego misie * ♥ A tak wgl Capeones Capeones Capeones mamy to! Wygraliśmy z Sewillą 3:0 Nie mogło być inaczej♥ Nasze chłopaki dominują i powiem wam że ten sezon będzie taki właśnie, będzie zdominowany przez Blaugranę♥
- co tu się wyrabia?-spytałam kładąc dłoń na ramieniu Alcantary
-gramy-parsknął zerkając na mnie- dobrze że wróciłaś bo bym dłużej nie wytrzymał..-zachichotał- nie tylko ja-pokazał palcem na schodzącego Neymara. Ruszyłam w stronę bruneta a gdy ten tylko mnie zobaczył otoczył swoimi silnymi i miękkimi ramionami. Wtuliłam się mocno, tęskniąc za nim. Brazylijczyk puścił mnie po dłuższej chwili
-zmarzłaś-szepnął mi na ucho-rozgrzeje cię-zaśmiał się splatając jego gorącą dłoń i zimną moją.
Od razu zrobiło mi się cieplej, piłkarza zdziwiły moje lodowate dłonie więc gdy mieliśmy je razem schował je do swojej kieszeni od spodni.
- i jak było?-spytał odsuwając krzesło od stolika
- dobrze, poznałam jego młodszą siostrę-uśmiechnęłam się lekko- Poker polubił psa Diego-dodałam z rosnącym uśmiechem
Brunet uniósł swoje kąciki ust w gorę odwzajemniając mój uśmiech
-potrzebowałeś coś z góry?-spytałam czekając na rozdanie kart
- nie-pokręcił głową nie patrząc na mnie
Coś jednak wiedział a nie chciał powiedzieć.
-kochanie....-lekko zacisnęłam zęby
-naprawdę-dodał nadal nie patrząc na mnie
To aż takie trudne mi powiedzieć
- jak ty mi nie powiesz to sama się dowiem-powiedziałam i zeszłam z jego kolan na inne siedzenie
Brunet posłał mi błagalne spojrzenie lecz sam tego chciał. Kolejne intrygi za moimi plecami? Nie chce tak dłużej. No cóż sama się dowiem, jak zawsze sama. Jota rozdał karty i zaczęliśmy grać. Mi po kilku rundach się znudziło i uznałam że zakończę tą grę. Przeniosłam się na łono dużej kanapy i wielkiego telewizora. Reszta zagrała kilka partii i się zmyła. Zostałam sama, no nie koniecznie był jeszcze Neymar
- skarbie-powiedział siadając blisko mnie, bardzo blisko- załatwiałem coś z reprezentacji-dodał skruszony
Odwróciłam wzrok na jego osobę, zerknęłam w głąb oczu i dostrzegłam coś zamkniętego.
-czy mi tak trudno powiedzieć prawdę?-machnęłam ręką
- czyli mi nie wierzysz?-spytał ze smutną nutą w głosie
- co to był za telefon-powtórzyłam pytanie
Wiem że mogę wydawać się aż nazbyt ciekawska ale nie lubię gdy ktoś bliski coś przede mną ukrywa.
-załatwiałem dla ciebie coś ważnego!-wrzasnął- lepiej? musisz wszystko wiedzieć-warknął i trzasnął drzwiami wychodząc. Osunęłam się po kanapie i zrozumiałam że po raz kolejny moja chora ciekawość wygrała, skrzywdziłam go myślą że mu nie nie wierzę a to duży cios. Wyleciałam z pokoju szybko odszukując bruneta w ogrodzie. Siedział oparty o mur i wpatrywał się w horyzont.Typowy Neymar,niby jest wszystko okej ale on bez powodu nie siedzi na mrozie. Ogarnęłam swoją twarz i powolnym ruchem ruszyłam do chłopaka. Moje złe zachowanie...czy to jedno nieporozumienie oznaczało koniec? Bałam się tego.
- przepraszam-powiedziałam szybko siadając na progu drzwi
Brunet odwrócił twarz i szybko mnie przytulił. Bez zbędnych słów, chciałam się zabić za tamte słowa
- nie wiedziałam...przepraszam nie raz nie mogę się powstrzymać.....-zaczęłam lecz nie skończyłam
Piłkarz zamknął mi usta pocałunkiem. Najlepszy lek.
-na początku byłem zły ale uświadomiłem sobie że nie mogę tak dłużej i mi przeszło-dodał uśmiechając się jak dawniej- kocham cię i wiem że musisz zawsze o wszystkim wiedzieć-pstryknął mnie słodko w nos przysuwając się bliżej. Otoczył mnie swoimi ramionami i całował moją szyję
- skarbie ja naprawdę...nie chciałam...-powiedziałam cicho
- już minęło-szepnął i pocałował mnie we włosy
Wtuliłam się mocno dając upust całej swojej złości i smutkowi.. Wróciliśmy do środka lekko chichocząc. Prawie świtało czas najwyższy....położyć się spać? To i tak nic by nie dało.
-kochanie-zaczęłam-już nie pójdziemy spać-zaśmiałam się ziewając
- owszem pójdziemy-pokiwał głową podnosząc mnie
-Neymar...-dodałam poważnie-opłaca się? Macie mecz i poranny trening-ziewnęłam
- a ty na nim będziesz, obiecałaś-powiedział z rosnącym uśmiechem
Takiego go kochałam. Nie protestowałam gdy zanosił mnie do łóżka...jego łóżka oraz gdy kazał mi spać. Poskutkowało, spałam jak zabita. Zasnęłam z myślą że Neymar zawsze będzie mnie kochał. Ta myśl jednocześnie mnie uszczęśliwiała ale także przerażała zarazem. No ale teraz najważniejsze było że oboje się kochaliśmy. Obudziłam się w chwili zdzwonienia mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i ujrzałam nieznany numer. Świadomość kazała mi odebrać i odebrała.
-Dzień Dobry Celia-powitał mnie męski dostojny głos
- z kim rozmawiam-spytałam siadając na krawędzi łóżka
- zapomniałem, to ja Enrique, trener-dodał śmiejąc się
Puknęłam się w czoło, jak mogłam wcześniej nie skumać że to on? Zasapałam a w dodatku....Neymara już nie było. Skubaniec nie obudził mnie!
- cześć trenerze-dodałam już przytomniejąc-masz jakąś sprawę do mnie?
-tak chłopaki pytają się o ciebie a Neymar nie chce nic powiedzieć-dodał
- nic nie mówi..-warknęłam-zaspałam a w dodatku ten ciul mnie nie obudził-krzyknęłam wybierając ciuchy z szafy-trenerze zaraz będę-dodałam szybko i się rozłączyłam
Ja już mu pokażę co to zaspanie! Jak śmiał mnie nie obudzić.....-usiadłam myśląc. Pewnie nie chciał mnie budzić ze względu na późną porę i sam dobrze wiedział że trudno byłoby mnie budzić. Pewnie zrobił mi słodkie zdjęcia i nie miał siły by mnie obudzić. Założyłam na siebie kurtkę i buty wychodząc z domku zostawiłam kartkę że jestem na treningu z Neymarem. Nie miałam czasu oznajmiać że tam będę, kartka musiała wystarczyć. Zamówiłam taksówkę pod już znany adres ośrodka treningowego i czym prędzej znalazłam się przed bramą. Zapłaciłam taksówkarzowi i ruszyłam przejściem wśród ochroniarzy. Gdy grzebałam w kieszeni by znaleźć przepustkę uprzedził mnie głos
- ona ze mną-roześmiał się głos i w mig brama się otworzyła
Gdy podniosłam wzrok ujrzałam roześmianego Argentyńczyka. Uff dobrze że to Leo
- ratujesz mnie-powiedziałam idąc krok w krok do piłkarza
-przechodziłem akurat i zobaczyłem cię, bez względu czy masz przepustkę czy nie-zaśmiał się podając mi ją. Argentyńczyk bardziej się roześmiał i zaprowadził w głąb ośrodka. Gdy upewnił się że trafię to szybciej pobiegł na boisko. Na boisku pojawiłam się minutę po Leo.
-witaj trenerze-zaczęłam z wielkim uśmiechem
Usłyszałam krzyki, za chwilę się zlecą.Stado Katalończyków w momencie mojego przywitania z Luisem już biegło do mnie.
-miło cię widzieć Celia-powiedział swoim typowym hiszpańskim głosem
Nim się obejrzałam stałam otoczona przez piłkarzy.
-no hej-rzucił Alves
- wy nie powinniście trenować? co mi obiecaliście?-musiałam się posunąć do podchwytliwych pytań inaczej ani rusz z nimi. Obiecali mi że będą starać się na treningach....i teraz do mnie doszło. Wiem czemu Neymar mnie nie budził. Ze względu na chłopaków. Spojrzałam na nich byli na prawdę spoceni i doceniłam ich wysiłek
-widzę że dotrzymujecie słowa-powiedziałam spoglądając na ich buty
Zaśmiali się klepiąc mnie po ramieniu. Uciekli z powrotem trenować. Ucieszyłam się jak dziecko z faktu że te ciule na prawdę robią to co mi obiecali. Nawet nie musieli obiecywać,dobrze wiedziałam że i tak to zrobią. Po prostu moja osoba bardziej ich zmotywowała. Usiadłam na ławce trenerskiej rozkoszując się ich śmiesznym widokiem.
-dotrzymali słowa-powiedział Lucho siadając koło mnie
-dokładnie-pokiwałam głową patrząc na ich poczynania
-wiesz jak bardzo przykładali się do rozgrzewki? Nigdy ich takich nie widziałem-powiedział trener patrząc na mnie
Spojrzałam również na Hiszpania uśmiechając się szeroko. Oczywiście że wiedziałam. Nie musieli mi tego udowadniać. Po dobrej 1h trening się skończył.Chłopaki jeszcze przez chwilę urządzili sobie krótką grę następnie schodzili do szatni. Ja także zbierałam się do wyjścia gdy czyjaś ręką mnie zatrzymała
-tęskniłaś-spytał nie kto inny jak mój Brazylijczyk
-nie obudziłeś mnie-powiedziałam niezbyt poważnym tonem
-wybacz...ale tak słodko spałaś-przyłożył wargi do moich- nie chciałem tego przerywać-znowu je musnął tym razem pogłębiając pocałunek
Oderwaliśmy się od siebie gdy był czas się zbierać. Neymar szybko pobiegł się przebrać a ja zmierzałam do wyjścia. Tym razem już całkowicie spokojna. Oparłam się o maskę czerwonego Audi piłkarza i czekałam na jego przyjście. Pewnie myślicie że od tak szybko przyszedł? Nie...czekałam i czekałam. Udałam się ponownie w stronę szatni tych Katalończyków i jak się okazało drzwi były uchylone....Usłyszałam rozmowę trzech czy czterech osób. Nie dużo mogłam usłyszeć dlatego otworzyłam drzwi i wtargnęłam w sedno pięciu najlepszych piłkarzy. Na moje wejście zareagowali dość spontanicznie po zaczęli wychodzić.Zmarszczyłam brwi i stanęłam im na drodze
- to jakieś tajne obrady?-spytałam stukając palcem w klatkę piersiową Pique
Lekko uniósł swoje kąciki ust i odsunął się
-ustalaliśmy zagrania podczas dzisiejszego meczu-dodał patrząc na moją osobę stojącą na środku wyjścia z szatni..Kiwnęłam głową i przepuściłam Hiszpana w drzwiach. Usłyszałam krzyk typu"Widzimy się na meczu Montez!" Cały Geri lubi mnie drażnić ale także uszczęśliwiać właśnie takimi słowami. Byłam częścią tej bordo-granatowej rodziny czy tego chciałam czy nie.Wreszcie to do mnie doszło.
***
Po krótkiej przerwie mamy 58! Co o nim sądzicie? Czekam na opinie w komentarzach.
:* Dzisiaj wyczekujcie następnego misie * ♥ A tak wgl Capeones Capeones Capeones mamy to! Wygraliśmy z Sewillą 3:0 Nie mogło być inaczej♥ Nasze chłopaki dominują i powiem wam że ten sezon będzie taki właśnie, będzie zdominowany przez Blaugranę♥
Co ten Neymar znowu kombinuje? Czekam na wyjaśnienia :p
OdpowiedzUsuńO co chodzi z tymi tajemnicami Neymar'a?
OdpowiedzUsuńCzy on planuje przypadkiem zaręczyny na meczu? Jakie to by było słodkie *_*
Pozdrawiam i życzę weny :*