"-Więc wierzysz w drugą szansę?
- W drugą i trzecią , czwartą. Ile będzie trzeba. Pod warunkiem, że walczysz o właściwą osobę"
Geri wyszedł a w szatni została nasza trójka. Mianowicie Leo Neymar i ja. Trio idealne. Podeszłam bliżej dwojga piłkarzy i szybko przytuliłam się do Brazylijczyka
-coś ci długo zeszło to przebieranie się-zaśmiałam się patrząc wprost na Leo
Musnął moją głowę przyciskając mnie bliżej i mocniej do siebie
- mieliśmy tą naradę i tak jakoś zeszło-zaśmiał się drapiąc się po karku
Odsunął się ode mnie biorąc szybko torbę w dłoń.
-teraz jestem cały twój-dodał biorą mnie za rękę a następnie splatając
Takiego go kocham. I zawsze będę kochać. Ruszyliśmy we troje na parking. Tym razem nie czekałam na nikogo. Rzuciliśmy sobie z Leo spojrzenia typu"I tak się zobaczymy" i szybkim ruchem odjechaliśmy z ośrodka treningowego. Włączyłam radio rozluźniając się kompletnie. Oglądałam znane mi już budynki sklepów,mijaliśmy znane mi ulice a także mieszkania.Czułam się jak w jednym wielkim domu. Piosenki współgrały z naszymi uczuciami. Zerknęłam na Neymara i nie musiałam nic mówić by wiedzieć co czuł. Zastanawiał mnie fakt co robili w piątkę w szatni. Na obmyślanie zagrań mają czas przed meczem....dalej nie wnikałam co takiego tam robili bo piłkarz zdążył zaparkować swój wóz i szturchać mnie w ramię od jakiś 10 min
-Celia-śmiał się chłopak- Ziemia do ciebie!
Ocknęłam się z myślą że mam przed oczami miłość mojego życia. Największą jaką spotkałam.
-już idę-zaśmiałam się wychodząc z samochodu- zamyśliłam się-dodałam gdy brunet zarzucił na mnie swoje ramiona.
-ach zamyśliłaś się-parsknął uroczo splatając nasze dłonie
Pokiwałam głową
-mogę wiedzieć nad czym-zatrzymał się a następnie przepuścił mnie w drzwiach
-nad tobą-cmoknęłam go policzek uciekając do ogrodu
Rafaela czekała wraz z Veronicą właśnie tam. Jota też,cały czas wpatrywał się w moją Polską przyjaciółkę. Idealna pora by działaś. Usiadłam tuż obok brata mojego piłkarza i lekko go szturchnęłam.
-idź do niej-powiedziałam cicho
-jest zajęta Rafaellą od rana-machnął ręką
-Jo...-zaczęłam- zagadaj przysiądź się do nich, zobaczysz że od razu Veronica..-zakryłam usta dłonią
Chłopak uniósł brew,nie! Nie mogłam tego powiedzieć
-Veronica od razu złapie z tobą kontakt-westchnęłam z ulga
Posiedział chwilę i po chwili ruszył w babskie towarzystwo. Punkt pierwszy zaliczony.
-jeszcze trochę to zrobi nam się następna para-powiedział brunet
-tak, już pierwszy koty za płoty-zaśmiałam się następnie wtulając się w ramiona bruneta
- wiedziałem że coś zrobisz w ich kierunku-pstryknął mnie w nos za co oberwał z łokcia w brzuch
Zrobił skwaszoną minę ale zniknęła tak szybko jak się pojawiła. Mój plan się powiódł. Polka posłała mi rozmarzone spojrzenie po kryjomu zerkając na Jotę. Tak jak miało być
-jestem z niego taka dumna-powiedziałam, udawałam że ocierałam łzy wzruszenia
- moja krew-dodał z dumną piersią chłopak
-oczywiście kochanie-musnęłam jego usta wpatrując się w trojga przyjaciół
Zobaczymy jakie efekty przyniesie mój plan. Posiedzieliśmy na jednym leżaku a gdy tylko Marcela pojawiła się w drzwiach wszyscy zrozumieli że zaraz obiad. Cała francuska kuchnia uginała się pod kuchnią właśnie Marceli. Zerwaliśmy się z miejsc i weszliśmy do pomieszczenia zwanego jadalnią. Zajęliśmy miejsca i czym prędzej podano do stołu. Wszyscy byliśmy głodni,kucharka wręcz nie nadążała za potrawami...Nie no żartuje Marcela gładko i szybko wszystko podała. Nie obżeraliśmy się zbytnio by mieć miejsce na jedzenie po meczu. Szykował się wielki mecz. Zjedliśmy i udaliśmy się do salonu do gier. Szybko przeszła nam gra i zarządziliśmy wypad na plażę.
-twoja należność-zaśmiał się Neymar, wiecie o co chodzi
Wybrałam numer Leo po primo.
-tu Leo, co tam?-wiedział kto dzwoni
-a dzwonię ze skargą na Neymara-parsknęłam szybko powstrzymując śmiech
Usłyszałam w słuchawce śmiech
-dawaj go tu spiorę go-dodał kobiecy głos
-Antuś-pisnęłam-co tam kochanie?-spytałam szybko
- a właśnie karmię Mateo a co tam u mojej Polskiej siostrzyczki?-powiedziała z równym sobie uroczym śmiechem
- a świetnie-uśmiechnęłam się znacząco- mamy plan na plaże przyjdziecie?-zapytałam Argentynki
-no jasne, jesteśmy za 20 min-puściła mi buziaka i się rozłączyła
Kocham tą kobietę. Krótka rozmowa a wiedziała wszystko. Wybrałam następnie numer Hiszpana zapisanego jako"Wielki"
-halo tu Pan Pique-zaśmiał się Geri
-Geri jest pomysł wyjścia na plaże idziecie?-spytałam szczerząc się od ucha do ucha
- no jasne-gwizdnął jak na dzikim zachodzie-przyjdziemy-dodał i się rozłączył
Gładko poszło.Numer 3 wybrałam jak się spodziewacie podpisanego jako"Braciszek ♥"
-hallo mała-dodał Alves
-halo braciszku, wpadniecie lub wpadniesz na plażę?-spytałam po raz trzeci tego dnia
- no jasne,Joana idziemy?!-krzyknął
Nie usłyszałam odpowiedzi ale czułam że się zgodziła.
-przyjdziemy-dodał szczęśliwy i odłożył słuchawkę- siostrzyczko-zaśmiałam się pod słuchawki i schowałam telefon do kieszeni
-moja rodzina-szepnęłam sama do siebie i w duchu wznosiłam oczy ku górze
Czy mogłam lepiej trafić? Absolutnie nie. Kochałam ich tak mocno jak oni mnie. Pomimo różnicy wieku oni zawsze będą przy mnie a ja będę przy nich. W przyjaźni nie liczy się to ile waz różni ale to ile macie ze sobą wspólnego, serce pękało z dumy gdy pomyślałam ile dla mnie znaczą. Rozejrzałam się za brunetem i dostrzegłam go w kuchni pijącego sok z pomarańczy.
- wszyscy za chwilę będą-dodałam uradowana- to ja lecę spakować wszystko-powiedziałam szybko i ruszyłam biegiem po schodach. Wpadłam do pokoju poszukując torebki. Nie mogłam nic znaleźć aż ktoś nie zapukał do pokoju. Zaśmiałam się na widok Neymara z koszykiem w ręku
-tu jest wszystko-potrząsnął nim przed moimi oczami.
Mimowolnie musiałam się zaśmiać. Pomyślał za mnie..czy to nie urocze? Oczywiście że tak i dzięki tej myśli puściłam buraka. Piłkarz to zauważył i wszedł do pokoju zamykając drzwi.
- mój strój też zapakowałeś?-zapytałam unosząc brew
Podrapał się po karku
- tak właściwie to nie..no wiesz...nie wypadało-mówił bawiąc się koszykiem
Podniosłam jego twarz i przybliżyłam ją do swojej.
-jesteś najlepszy-powiedziałam z iskrzącymi się tęczówkami
Zabrałam się do szafy wyjmując z niego strój. Pomachałam nim przed oczami bruneta, ten niemal nie dostał zawału.Zaśmiałam się i ruszyłam z miną cwaniaka wprost do łazienki. Ubrałam się w strój i czym prędzej wyszłam z niej. Złapałam szybko taką osłonkę na siebie i wyszłam z pokoju mijając osłupiałego bruneta. W mig opuścił pomieszczenie i znalazł się przy mnie. Puścił mi swój najlepszy uśmiech i razem zeszliśmy na dół. Zajrzałam do kuchni by napić się soku i wypiłam go w momencie dzwonka do drzwi. Uśmiechnęłam się cwaniacko i krzyknęłam krótkie "Proszę". Sekundę później przez drzwi weszli Pańswto Mebarak&Pique w całym komplecie. Gdy Milan dostrzegł mnie nie było po co się ruszać,maluch w mig był już w moich ramionach.Podniosłam go szybko i zakręciłam wokół własnej osi.Mały piszczał i cieszył się jak nie wiem. Chwilę połaskotałam Milana i przeniosłam się wzrokiem na zgraje przyjaciół. Milan stał przy mnie i złapał mnie za rączkę.
-Milan nie mógł już wytrzymać-zaśmiała się Shaki- upierał się by do ciebie przyjść-dodała z uśmiechem
-ja też tęskniłam za moim Milanem-powiedziałam przeciągając każde słowa
Poczochrałam włoski synka Pique po czym mały oburzył się i poleciał do Pokera. Czekaliśmy na resztę w ogrodzie. Wpadliśmy na rozmowy o meczu bo miał się odbyć za 4h! Chłopaki zniknęli na dłuższy czas, i byłam ciekawa co takiego zajmowało im tyle czasu. Zanim wstałam z krzesła dotarł do mnie dźwięk śmiechu Argentynki,który rozpoznałabym wszędzie. Zerknęłam na śmiejącą się Kolumbijkę i biegnącą w stronę swojego synka. Weszłam z powrotem do środka i udałam się w stronę drzwi. Nie musiałam nic mówić by wiedzieć że Anto i tak wejdzie. I tak się stało. Anto z Mateo na rękach a tuż za nią Leo uśmiechający się wraz z Thiago.
-ciocia-powiedział zdyszany w moich ramionach
Zakręciłam nim kilka razy i słodko ucałowałam w główkę.
-Thiago-powiedziałam słodko trzymając małego za rękę- jesteśmy w komplecie-dodałam uszczęśliwiona. Antonela przywitała się z Shaki a tuż po tym Leo dołączył do znikomej dwójki piłkarzy. To już powoli mała przesada.
***
Ciągle te tajemnice :* Szykujcie się na duży szok:* Czekam na opinie w komentarzach :*
-coś ci długo zeszło to przebieranie się-zaśmiałam się patrząc wprost na Leo
Musnął moją głowę przyciskając mnie bliżej i mocniej do siebie
- mieliśmy tą naradę i tak jakoś zeszło-zaśmiał się drapiąc się po karku
Odsunął się ode mnie biorąc szybko torbę w dłoń.
-teraz jestem cały twój-dodał biorą mnie za rękę a następnie splatając
Takiego go kocham. I zawsze będę kochać. Ruszyliśmy we troje na parking. Tym razem nie czekałam na nikogo. Rzuciliśmy sobie z Leo spojrzenia typu"I tak się zobaczymy" i szybkim ruchem odjechaliśmy z ośrodka treningowego. Włączyłam radio rozluźniając się kompletnie. Oglądałam znane mi już budynki sklepów,mijaliśmy znane mi ulice a także mieszkania.Czułam się jak w jednym wielkim domu. Piosenki współgrały z naszymi uczuciami. Zerknęłam na Neymara i nie musiałam nic mówić by wiedzieć co czuł. Zastanawiał mnie fakt co robili w piątkę w szatni. Na obmyślanie zagrań mają czas przed meczem....dalej nie wnikałam co takiego tam robili bo piłkarz zdążył zaparkować swój wóz i szturchać mnie w ramię od jakiś 10 min
-Celia-śmiał się chłopak- Ziemia do ciebie!
Ocknęłam się z myślą że mam przed oczami miłość mojego życia. Największą jaką spotkałam.
-już idę-zaśmiałam się wychodząc z samochodu- zamyśliłam się-dodałam gdy brunet zarzucił na mnie swoje ramiona.
-ach zamyśliłaś się-parsknął uroczo splatając nasze dłonie
Pokiwałam głową
-mogę wiedzieć nad czym-zatrzymał się a następnie przepuścił mnie w drzwiach
-nad tobą-cmoknęłam go policzek uciekając do ogrodu
Rafaela czekała wraz z Veronicą właśnie tam. Jota też,cały czas wpatrywał się w moją Polską przyjaciółkę. Idealna pora by działaś. Usiadłam tuż obok brata mojego piłkarza i lekko go szturchnęłam.
-idź do niej-powiedziałam cicho
-jest zajęta Rafaellą od rana-machnął ręką
-Jo...-zaczęłam- zagadaj przysiądź się do nich, zobaczysz że od razu Veronica..-zakryłam usta dłonią
Chłopak uniósł brew,nie! Nie mogłam tego powiedzieć
-Veronica od razu złapie z tobą kontakt-westchnęłam z ulga
Posiedział chwilę i po chwili ruszył w babskie towarzystwo. Punkt pierwszy zaliczony.
-jeszcze trochę to zrobi nam się następna para-powiedział brunet
-tak, już pierwszy koty za płoty-zaśmiałam się następnie wtulając się w ramiona bruneta
- wiedziałem że coś zrobisz w ich kierunku-pstryknął mnie w nos za co oberwał z łokcia w brzuch
Zrobił skwaszoną minę ale zniknęła tak szybko jak się pojawiła. Mój plan się powiódł. Polka posłała mi rozmarzone spojrzenie po kryjomu zerkając na Jotę. Tak jak miało być
-jestem z niego taka dumna-powiedziałam, udawałam że ocierałam łzy wzruszenia
- moja krew-dodał z dumną piersią chłopak
-oczywiście kochanie-musnęłam jego usta wpatrując się w trojga przyjaciół
Zobaczymy jakie efekty przyniesie mój plan. Posiedzieliśmy na jednym leżaku a gdy tylko Marcela pojawiła się w drzwiach wszyscy zrozumieli że zaraz obiad. Cała francuska kuchnia uginała się pod kuchnią właśnie Marceli. Zerwaliśmy się z miejsc i weszliśmy do pomieszczenia zwanego jadalnią. Zajęliśmy miejsca i czym prędzej podano do stołu. Wszyscy byliśmy głodni,kucharka wręcz nie nadążała za potrawami...Nie no żartuje Marcela gładko i szybko wszystko podała. Nie obżeraliśmy się zbytnio by mieć miejsce na jedzenie po meczu. Szykował się wielki mecz. Zjedliśmy i udaliśmy się do salonu do gier. Szybko przeszła nam gra i zarządziliśmy wypad na plażę.
-twoja należność-zaśmiał się Neymar, wiecie o co chodzi
Wybrałam numer Leo po primo.
-tu Leo, co tam?-wiedział kto dzwoni
-a dzwonię ze skargą na Neymara-parsknęłam szybko powstrzymując śmiech
Usłyszałam w słuchawce śmiech
-dawaj go tu spiorę go-dodał kobiecy głos
-Antuś-pisnęłam-co tam kochanie?-spytałam szybko
- a właśnie karmię Mateo a co tam u mojej Polskiej siostrzyczki?-powiedziała z równym sobie uroczym śmiechem
- a świetnie-uśmiechnęłam się znacząco- mamy plan na plaże przyjdziecie?-zapytałam Argentynki
-no jasne, jesteśmy za 20 min-puściła mi buziaka i się rozłączyła
Kocham tą kobietę. Krótka rozmowa a wiedziała wszystko. Wybrałam następnie numer Hiszpana zapisanego jako"Wielki"
-halo tu Pan Pique-zaśmiał się Geri
-Geri jest pomysł wyjścia na plaże idziecie?-spytałam szczerząc się od ucha do ucha
- no jasne-gwizdnął jak na dzikim zachodzie-przyjdziemy-dodał i się rozłączył
Gładko poszło.Numer 3 wybrałam jak się spodziewacie podpisanego jako"Braciszek ♥"
-hallo mała-dodał Alves
-halo braciszku, wpadniecie lub wpadniesz na plażę?-spytałam po raz trzeci tego dnia
- no jasne,Joana idziemy?!-krzyknął
Nie usłyszałam odpowiedzi ale czułam że się zgodziła.
-przyjdziemy-dodał szczęśliwy i odłożył słuchawkę- siostrzyczko-zaśmiałam się pod słuchawki i schowałam telefon do kieszeni
-moja rodzina-szepnęłam sama do siebie i w duchu wznosiłam oczy ku górze
Czy mogłam lepiej trafić? Absolutnie nie. Kochałam ich tak mocno jak oni mnie. Pomimo różnicy wieku oni zawsze będą przy mnie a ja będę przy nich. W przyjaźni nie liczy się to ile waz różni ale to ile macie ze sobą wspólnego, serce pękało z dumy gdy pomyślałam ile dla mnie znaczą. Rozejrzałam się za brunetem i dostrzegłam go w kuchni pijącego sok z pomarańczy.
- wszyscy za chwilę będą-dodałam uradowana- to ja lecę spakować wszystko-powiedziałam szybko i ruszyłam biegiem po schodach. Wpadłam do pokoju poszukując torebki. Nie mogłam nic znaleźć aż ktoś nie zapukał do pokoju. Zaśmiałam się na widok Neymara z koszykiem w ręku
-tu jest wszystko-potrząsnął nim przed moimi oczami.
Mimowolnie musiałam się zaśmiać. Pomyślał za mnie..czy to nie urocze? Oczywiście że tak i dzięki tej myśli puściłam buraka. Piłkarz to zauważył i wszedł do pokoju zamykając drzwi.
- mój strój też zapakowałeś?-zapytałam unosząc brew
Podrapał się po karku
- tak właściwie to nie..no wiesz...nie wypadało-mówił bawiąc się koszykiem
Podniosłam jego twarz i przybliżyłam ją do swojej.
-jesteś najlepszy-powiedziałam z iskrzącymi się tęczówkami
Zabrałam się do szafy wyjmując z niego strój. Pomachałam nim przed oczami bruneta, ten niemal nie dostał zawału.Zaśmiałam się i ruszyłam z miną cwaniaka wprost do łazienki. Ubrałam się w strój i czym prędzej wyszłam z niej. Złapałam szybko taką osłonkę na siebie i wyszłam z pokoju mijając osłupiałego bruneta. W mig opuścił pomieszczenie i znalazł się przy mnie. Puścił mi swój najlepszy uśmiech i razem zeszliśmy na dół. Zajrzałam do kuchni by napić się soku i wypiłam go w momencie dzwonka do drzwi. Uśmiechnęłam się cwaniacko i krzyknęłam krótkie "Proszę". Sekundę później przez drzwi weszli Pańswto Mebarak&Pique w całym komplecie. Gdy Milan dostrzegł mnie nie było po co się ruszać,maluch w mig był już w moich ramionach.Podniosłam go szybko i zakręciłam wokół własnej osi.Mały piszczał i cieszył się jak nie wiem. Chwilę połaskotałam Milana i przeniosłam się wzrokiem na zgraje przyjaciół. Milan stał przy mnie i złapał mnie za rączkę.
-Milan nie mógł już wytrzymać-zaśmiała się Shaki- upierał się by do ciebie przyjść-dodała z uśmiechem
-ja też tęskniłam za moim Milanem-powiedziałam przeciągając każde słowa
Poczochrałam włoski synka Pique po czym mały oburzył się i poleciał do Pokera. Czekaliśmy na resztę w ogrodzie. Wpadliśmy na rozmowy o meczu bo miał się odbyć za 4h! Chłopaki zniknęli na dłuższy czas, i byłam ciekawa co takiego zajmowało im tyle czasu. Zanim wstałam z krzesła dotarł do mnie dźwięk śmiechu Argentynki,który rozpoznałabym wszędzie. Zerknęłam na śmiejącą się Kolumbijkę i biegnącą w stronę swojego synka. Weszłam z powrotem do środka i udałam się w stronę drzwi. Nie musiałam nic mówić by wiedzieć że Anto i tak wejdzie. I tak się stało. Anto z Mateo na rękach a tuż za nią Leo uśmiechający się wraz z Thiago.
-ciocia-powiedział zdyszany w moich ramionach
Zakręciłam nim kilka razy i słodko ucałowałam w główkę.
-Thiago-powiedziałam słodko trzymając małego za rękę- jesteśmy w komplecie-dodałam uszczęśliwiona. Antonela przywitała się z Shaki a tuż po tym Leo dołączył do znikomej dwójki piłkarzy. To już powoli mała przesada.
***
Ciągle te tajemnice :* Szykujcie się na duży szok:* Czekam na opinie w komentarzach :*
Tajemnice, tajemnice, a ja czekam na next ;*
OdpowiedzUsuń