"Weź się w garść,wstań i idź z wysoko uniesioną głową,bądź dumna z siebie i nie bój się ich, to Ty możesz ich zdeptać nie oni Ciebie"
Uciekłam przed piłkarzem.Ba...dobry żart.Nim się zorientowałam Neymar dogonił mnie i złapał w taką pozę że nie mogłam się ruszyć. Ustąpiłam od razu nie było potrzeby uciekać. Trwaliśmy w uścisku póki na dół nie zeszła reszta rodziny by zjeść posiłek. Jak się okazało"tą rodziną" okazali się Rafaela w towarzystwie Joty i mojej ukochanej przyjaciółki.
-czyż nie widzisz tej miłości-powiedziałam jak z książki ruszając w stronę zmierzającej trójki. Neymar zatrzymał mnie szczerząc się jak banan. Oczywiście przyznał mi racje. Moje słowa były głupio wypowiedziane za to przekaz bezbłędnie odczytany. Zasiedliśmy do stołu wchłaniając nieziemskie zapachy jakie zaoferowała dzisiaj Marcela.
-Najlepsza kucharka na świecie-powiedziałam głośno by kobieta dosłyszała
Kobieta wyłoniła się z pomieszczenia ubrana w fartuch i wycierając w niego ręce podała wszystko do stołu. Marcela także była członkiem rodziny i należało jej się miejsce przy stole.
-usiądź z nami-powiedziałam biorąc dla niej dodatkowy talerz
-ja...-zakłopotała się,wszyscy na nią spoglądali z nadzieją w oczach.
-wszyscy za-powiedziałam z uśmiechem pociągając kucharkę w stronę najbliższego miejsca przy stole.Przypadło one między mnie a Neymara. No piłkarz trochę będzie jęczał ale przeboleje to. Musiałam to jakoś wykorzystać i przesiadłam się o kilka miejsc bliżej to naszej "parki". Piłkarz zabijał mnie wzrokiem a ja śmiejąc się jak dziecko wytknęłam mu zadziornie język.
Pożałuję tego
Jota i Veronica ochoczo się ożywili po mojej nieoczekiwanej zmianie miejsc. Owszem ja też chce wiedzieć co u was. Odezwał się chytry głosik w mojej głowie...a to oznaczało jedno.Jedno-dużo pytań. Nałożyłam sobie jedzenie na talerz po czym cały czas zerkała na dwójkę przyjaciół. Oni jak gdyby nic,nakładali sobie i chichotali na jakieś tematy ja oczywiście byłam ta co o niczym nie wie. Koniec tego.
-może mnie poinformujecie co łaska z czego tak się śmiejecie?-zapytałam bawiąc się widelcem w dłoni
Pokazali palcem, i wszystko było jasne. Mina Brazylijczyka wyrażała coś czego nie mogłam nie rozczytać. Siedział i wpatrywał się we mnie maślanymi oczami. Jadł nie patrząc na szeroki uśmiech ze strony swojej siostry jak i pozostałych członków rodziny. Zakończyłam jedzenie i zaniosłam do mycia talerzy.Szybko go umyłam i włożyłam do suszarki. Wróciłam do jadalni ale nie miałam po co bo była cała pusta. Zawróciłam swój tyłek w stronę ogrodu i tam ich dostrzegłam. Nad basenem siedziała cała czwórka. Z przejścia wyleciał do mnie brunet. Objął mnie ramionami i słodko pocałował. Co się szykuję? Zerknęłam na niego i zerknęłam na grupkę przyjaciół. Żadnych obaw.
-basen?-spytał Brazylijczyk
Nie zdążyłam odpowiedzieć gdy przez drzwi wleciał radosny Thiago. Poleciałam do drzwi i mocno przytuliłam małego Argentyńczyka.Nieoczekiwana wizyta. Poczochrałam włoski małemu i postawiłam go na podłodze. Obróciłam się za siebie i Neymara już nie było.Anto podeszła do nas i czule się ze mną przywitała.
-miałam iść na basen..-zaśmiałam się tonąc w objęciach Argentynki
-a teraz przyszykujemy się na fete-powiedziała kobieta pchając mnie na górę
Szłam z oporem póki nie obeznałam się która jest godzina
-to znaczy ja ciebie-zaśmiała się otwierając przede mną drzwi
Odwróciłam się i spojrzałam na jej śliczny strój. Długie wyciągnięte spodnie w dodatku z granatowo-białą koszulą. Buty na koturnie biało-czarne idealnie się komponowały. Anto przeszukiwała mi szafę aż w końcu wyjęła .
-to-rzuciła mi- i te buty-podała mi czarne szpilki,uśmiechała się tak szeroko że momentami jej nie poznawałam. Poszłam założyć na siebie ubrania i po dobrym lecz lekkim makijaży wyszłam do czekającej przyjaciółki. Lepiej jak zacznę jej mówić na siostra c'nie?
-no i pięknie-klasnęła dłońmi oglądając mnie ze wszystkich stron
Czułam się obserwowana,to tylko siostra z Argentyny nic dziwnego.
-a ty widzisz aż promieniejesz-dodałam biorąc za rękę kobietę i wyprowadzając za drzwi.
- a gdzie tam-machnęła ręką poprawiając mi włosy- razem z Leo lecimy do Rosario za jakiś tydzień lub dwa i pomyślałam sobie czy...no wiesz to dobry pomysł?-spuściła głowę
-no jasne-pisnęłam w jej stronę- a coś miedzy wami się dzieje? Już mi tu mów-powiedziałam robiąc zmartwioną minę.Kobieta zerknęła w moją stronę i namyślała się czy mi powiedzieć....ba od razu zaczęła mówić.
-odwrotnie, to na naszą rocznicę-zacisnęła swój uścisk na mojej dłoni- a wiesz jak wpadł na ten pomysł?-poruszyła brwiami
-nie oświeć mnie-zaśmiałam się
-dzięki Neymarowi i tobie-popchnęła mnie w stronę schodów-nic na początku nie mówił ale w końcu przyłapałam go na myszkowaniu na laptopie-dodała z rozmarzeniem w oczach. Uwielbiałam ją w takim nastroju,widać że bardzo kochają się z Leo i im obojgu na sobie bardzo zależy, Musze podpytać Leo o to i owo. Wiem, wiem za ciekawska jestem. No ale co poradzę na fakt że kocham swoich przyjaciół? No nic.Dobra wróćmy do rzeczywistości. Liczę że jak oboje wyjadą to wrócą całkowicie odprężeni. Należy im się, po takim towarzystwie jak ja...nie ma się co dziwić. Chwila Neymarowi?......
-jak to jemu i mnie?-zapytałam śmiejąc się nerwowo
- no wiesz....-zaczęła chichotać i uciekła ode mnie
Złapałam ją z rękę i w porę zatrzymałam. O teraz jej tak szybko nie puszczę. Co to za ukrywanie przede mną, zatajają coś i to mi się nie podoba.
-powiesz mi?-zamrugałam maślanymi oczami czekając na odpowiedź przyjaciółki. Ona coś wie...i mam przeczucie że wszyscy wiedzą oprócz mnie, i tu by się zgadzało wszystko.Dodatkowo znowu gdzieś zniknęli Leo z Neymarem.
-ja nic nie wiem-dodała- jedynie coś Leo wspominał o pomyśle Neymara ale tak to nic więcej-zamknęła buzię na klucz i wyrzuciła go"gdzieś". Nic więcej nie wyduszę z Antonelli i po jej wypowiedzi wywnioskowałam że mówi prawdę.
-zatem idziemy-westchnęłam stawiając kroki na schodach tak by się nie przewrócić. Objęte nawzajem z Argentynką zeszłyśmy bez żadnego szwanku dodatkowo śmiejąc się z naszego schodzenia. Kochałam się z nią wygłupić. Taka siostra o której zawsze marzyliśmy, taka właśnie była Anto. Wzięłam z wieszaka krótką nawierzchnię na moje ramiona i czekałyśmy na resztę. Następnie zeszły trójki Joty-Veronici-Rafaelli. No w takim trójkącie wyglądali nieziemsko. Rafaella pewnie no wiecie...ona też jest moim sprzymierzeńcem. Po Brazylijce widziałam że postawiła na wygodę i zbytnio się nie stroiła. Za to Veronica...no no powiem wam powaliła mnie jej stylówka. Wyglądała bosko!.
-kochana-uwiesiłam się jej na ramionach-Jota pożre cię dzisiaj w tym stroju-szepnęłam całując przyjaciółkę w policzek- wyglądasz ślicznie-pogładziłam jej policzek i mocno przytuliłam. Niby taka feta ale dla nas znaczyło coś więcej.Dla partnerek chłopaków to nic takiego ale w naszym Polskim przypadku tak nie jest. Po raz pierwszy ujrzę moich mistrzów w blasku okrzyków i braw. Cała od środka się trzęsłam.Ale ciiii...... to nic takiego. Po dobrych 20 min zeszli do nas panowie. Leo jako pierwszy obdarzając nas wszystkich ciepłym uśmiechem. Neymar....on zszedł i omal mi wyskoczyło mi serce piersi.Wyglądał olśniewająco,jak dla mnie.Nie miał jakiś tam specjalnego stroju ale w wydaniu z koszulką FCB i moim wybranym full-capem sprawił że szybciej zaczęłam oddychać. Gdy zobaczył mnie,także na mój widok zabłyszczały mu tęczówki. Przyciągaliśmy się jak magnesy i to w tym momencie odgrywało najważniejszą rolę. Po krótkich spojrzeniach wyszliśmy z mieszkania Brazylijczyka. Brunet póki nie wyszłam musiał mnie zatrzymać....i powiem wam nieco się zmartwiłam. Moje objawy szybko zniknęły gdy piłkarz namiętnie musnął moje usta. Oddałam pocałunek jeszcze bardziej pokazując mu jak wiele dla mnie znaczy. To już każdy wiedział i nie ma po co tego ukrywać. Złapał mnie za rękę i zaprowadził do swojego auta. Odjechaliśmy w kolejności Leo a następnie Neymar. Pojechaliśmy większym ze względu na nasz "trójkącik".Nie przeszkadzało nam to,odwrotnie nieźle się naśmialiśmy podczas jazdy. Modliłam się by makijaż mi nie spłynął bo inaczej będę tragicznie wyglądać. Dojechaliśmy w normalnym tempie. Piłkarze zaparkowali na wolnych miejscach i następnie wypuścili nas z nich.Camp Nou było przygotowane na świętowanie ale czy ja byłam?
**
Jest 63! Następnym rozdziałem będzie feta xd i powiem wam że uwielbiam je ogl a co dopiero o nich pisać ! ♥ Mówcie co sądzicie o rozdziale :* ♥
-basen?-spytał Brazylijczyk
Nie zdążyłam odpowiedzieć gdy przez drzwi wleciał radosny Thiago. Poleciałam do drzwi i mocno przytuliłam małego Argentyńczyka.Nieoczekiwana wizyta. Poczochrałam włoski małemu i postawiłam go na podłodze. Obróciłam się za siebie i Neymara już nie było.Anto podeszła do nas i czule się ze mną przywitała.
-miałam iść na basen..-zaśmiałam się tonąc w objęciach Argentynki
-a teraz przyszykujemy się na fete-powiedziała kobieta pchając mnie na górę
Szłam z oporem póki nie obeznałam się która jest godzina
-to znaczy ja ciebie-zaśmiała się otwierając przede mną drzwi
Odwróciłam się i spojrzałam na jej śliczny strój. Długie wyciągnięte spodnie w dodatku z granatowo-białą koszulą. Buty na koturnie biało-czarne idealnie się komponowały. Anto przeszukiwała mi szafę aż w końcu wyjęła .
-to-rzuciła mi- i te buty-podała mi czarne szpilki,uśmiechała się tak szeroko że momentami jej nie poznawałam. Poszłam założyć na siebie ubrania i po dobrym lecz lekkim makijaży wyszłam do czekającej przyjaciółki. Lepiej jak zacznę jej mówić na siostra c'nie?
-no i pięknie-klasnęła dłońmi oglądając mnie ze wszystkich stron
Czułam się obserwowana,to tylko siostra z Argentyny nic dziwnego.
-a ty widzisz aż promieniejesz-dodałam biorąc za rękę kobietę i wyprowadzając za drzwi.
- a gdzie tam-machnęła ręką poprawiając mi włosy- razem z Leo lecimy do Rosario za jakiś tydzień lub dwa i pomyślałam sobie czy...no wiesz to dobry pomysł?-spuściła głowę
-no jasne-pisnęłam w jej stronę- a coś miedzy wami się dzieje? Już mi tu mów-powiedziałam robiąc zmartwioną minę.Kobieta zerknęła w moją stronę i namyślała się czy mi powiedzieć....ba od razu zaczęła mówić.
-odwrotnie, to na naszą rocznicę-zacisnęła swój uścisk na mojej dłoni- a wiesz jak wpadł na ten pomysł?-poruszyła brwiami
-nie oświeć mnie-zaśmiałam się
-dzięki Neymarowi i tobie-popchnęła mnie w stronę schodów-nic na początku nie mówił ale w końcu przyłapałam go na myszkowaniu na laptopie-dodała z rozmarzeniem w oczach. Uwielbiałam ją w takim nastroju,widać że bardzo kochają się z Leo i im obojgu na sobie bardzo zależy, Musze podpytać Leo o to i owo. Wiem, wiem za ciekawska jestem. No ale co poradzę na fakt że kocham swoich przyjaciół? No nic.Dobra wróćmy do rzeczywistości. Liczę że jak oboje wyjadą to wrócą całkowicie odprężeni. Należy im się, po takim towarzystwie jak ja...nie ma się co dziwić. Chwila Neymarowi?......
-jak to jemu i mnie?-zapytałam śmiejąc się nerwowo
- no wiesz....-zaczęła chichotać i uciekła ode mnie
Złapałam ją z rękę i w porę zatrzymałam. O teraz jej tak szybko nie puszczę. Co to za ukrywanie przede mną, zatajają coś i to mi się nie podoba.
-powiesz mi?-zamrugałam maślanymi oczami czekając na odpowiedź przyjaciółki. Ona coś wie...i mam przeczucie że wszyscy wiedzą oprócz mnie, i tu by się zgadzało wszystko.Dodatkowo znowu gdzieś zniknęli Leo z Neymarem.
-ja nic nie wiem-dodała- jedynie coś Leo wspominał o pomyśle Neymara ale tak to nic więcej-zamknęła buzię na klucz i wyrzuciła go"gdzieś". Nic więcej nie wyduszę z Antonelli i po jej wypowiedzi wywnioskowałam że mówi prawdę.
-zatem idziemy-westchnęłam stawiając kroki na schodach tak by się nie przewrócić. Objęte nawzajem z Argentynką zeszłyśmy bez żadnego szwanku dodatkowo śmiejąc się z naszego schodzenia. Kochałam się z nią wygłupić. Taka siostra o której zawsze marzyliśmy, taka właśnie była Anto. Wzięłam z wieszaka krótką nawierzchnię na moje ramiona i czekałyśmy na resztę. Następnie zeszły trójki Joty-Veronici-Rafaelli. No w takim trójkącie wyglądali nieziemsko. Rafaella pewnie no wiecie...ona też jest moim sprzymierzeńcem. Po Brazylijce widziałam że postawiła na wygodę i zbytnio się nie stroiła. Za to Veronica...no no powiem wam powaliła mnie jej stylówka. Wyglądała bosko!.
-kochana-uwiesiłam się jej na ramionach-Jota pożre cię dzisiaj w tym stroju-szepnęłam całując przyjaciółkę w policzek- wyglądasz ślicznie-pogładziłam jej policzek i mocno przytuliłam. Niby taka feta ale dla nas znaczyło coś więcej.Dla partnerek chłopaków to nic takiego ale w naszym Polskim przypadku tak nie jest. Po raz pierwszy ujrzę moich mistrzów w blasku okrzyków i braw. Cała od środka się trzęsłam.Ale ciiii...... to nic takiego. Po dobrych 20 min zeszli do nas panowie. Leo jako pierwszy obdarzając nas wszystkich ciepłym uśmiechem. Neymar....on zszedł i omal mi wyskoczyło mi serce piersi.Wyglądał olśniewająco,jak dla mnie.Nie miał jakiś tam specjalnego stroju ale w wydaniu z koszulką FCB i moim wybranym full-capem sprawił że szybciej zaczęłam oddychać. Gdy zobaczył mnie,także na mój widok zabłyszczały mu tęczówki. Przyciągaliśmy się jak magnesy i to w tym momencie odgrywało najważniejszą rolę. Po krótkich spojrzeniach wyszliśmy z mieszkania Brazylijczyka. Brunet póki nie wyszłam musiał mnie zatrzymać....i powiem wam nieco się zmartwiłam. Moje objawy szybko zniknęły gdy piłkarz namiętnie musnął moje usta. Oddałam pocałunek jeszcze bardziej pokazując mu jak wiele dla mnie znaczy. To już każdy wiedział i nie ma po co tego ukrywać. Złapał mnie za rękę i zaprowadził do swojego auta. Odjechaliśmy w kolejności Leo a następnie Neymar. Pojechaliśmy większym ze względu na nasz "trójkącik".Nie przeszkadzało nam to,odwrotnie nieźle się naśmialiśmy podczas jazdy. Modliłam się by makijaż mi nie spłynął bo inaczej będę tragicznie wyglądać. Dojechaliśmy w normalnym tempie. Piłkarze zaparkowali na wolnych miejscach i następnie wypuścili nas z nich.Camp Nou było przygotowane na świętowanie ale czy ja byłam?
**
Jest 63! Następnym rozdziałem będzie feta xd i powiem wam że uwielbiam je ogl a co dopiero o nich pisać ! ♥ Mówcie co sądzicie o rozdziale :* ♥
Ja też uwielbiam fety!
OdpowiedzUsuńCiekawe, co szykuje Ney. :)
Super!!!!😍😍😍😍❤❤ czekam na next!😘😘
OdpowiedzUsuń